czwartek, 22 maja 2014

Jak przestać pić?




- Tyle się złego naczytałem na temat alkoholu- Mówi Janek do kolegi
- że wreszcie powiedziałem, czas raz na zawsze z tym skończyć!
- Z piciem?
- Nie, z czytaniem  :-)

Zapraszam do obejrzenia filmu JAK PRZESTAĆ PIĆ

Więc jeżeli postanowiłeś czytać dalej to ok. Jak przestać pić? Oto jest pytanie. Zaznaczam z góry że nie mam gotowego rozwiązania, że to co mi pomogło, komuś innemu nie musi. Nie wiem gdzie znajduje się uniwersalny wyłącznik łaknienia alkoholu. Są to tylko i wyłącznie  doświadczenia moje i znajomych z branży. Aczkolwiek część tak jak pierwszy wymieniony to również pierwszy krok AA.

Zanim jednak przejdziesz dalej przeczytaj to Czy trzeźwienie jest trudne? swoisty krótki wstęp do dalszej lektury.

1. Uznaj bezsilność wobec alkoholu czy innej używki.
Tak jest to podstawowy i najważniejszy punkt. Bez poddania się nie ma dalszego trzeźwienia, po prostu się  nie da. Jeżeli nie uznam że nie potrafię kontrolować, zostawię otwarte furtki i prędzej czy później (raczej prędzej) wrócę do picia.

Flacha to nie pokonany bokser, mistrz świata wagi ciężkiej, ty nie umiesz się bić. Do póki będziesz próbował pokonać gościa na ringu nie uda Ci się, dostaniesz łomotu aż w końcu Cię zabije! Zachowaj zdrowy rozsądek i zejdź z ringu, poddaj się. Co jest lepsze próba udowodnienia czegoś nie możliwego czy życie i to jeszcze jakie życie!
Wszystkie konsekwencje związane z alkoholem to przegrane rundy. Te fajne sprawy które daje Ci używka to przerwy między rundami w których możesz na chwilką odsapnąć by za moment znowu dostać łomot.

Zapamiętaj sobie, dopóki nie uznasz sam przed sobą i następnie przed innymi ludźmi że nie umiesz pić, nie przestaniesz pić! Możesz przestać, możesz utrzymać abstynencję nawet przez długi czas. Ale prędzej czy później dopadną Cię myśli a może jednak mogę pić. Jeden kieliszek, jedno piwo i "po Tobie".

Uwierz mi też że takie przyznanie się do bezsilności wobec alkoholu daje więcej satysfakcji niż wypicie kilku browarów na kacu. Tu poddana oznacza wygraną! Fakt że być może zastanawiasz się nad tym jak skończyć to już bardzo dużo! Póki pijesz to jeszcze nie wszystko! Ale uwierz mi już kilka kroków dzieli cię od tego czego pragniesz zapewne od dawna.

2. Jak najszybciej udaj się na terapię lub grupę AA. Nie zastanawiaj się zbyt długo, jeżeli nie pijesz kilka godzin, dzień lub dłużej, śmigaj na grupę AA, jeżeli nie podejdzie Ci ta, to idź na inną. Postaraj się nie ocenić całego systemu terapii lub AA po jednym spotkaniu. Zapisz się na terapię, chociaż indywidualną, następnie na grupową. Poczytaj to

Zaufaj mi że po raz pierwszy, pewnie od dawna, poczujesz się jak w domu! Po raz pierwszy ktoś cię będzie rozumiał, ba nawet ty będziesz wiedział o czym mówią. Nie obawiaj się też ocen, zapewne nikt Cię nie oceni. Takiego klimatu nie doświadczyłeś nawet na najlepszej imprezie z wymarzoną ekipą!

Nie jutro, nie pojutrze, nie bo mi nie pasuje dojazd. Po flachę nie jeden z nas by w maratonie wygrał więc nie kombinuj proszę. Szukaj od zaraz! W linku są informacje dotyczące grup AA. Po lewej wybierasz kraj i region, po prawej lista spotkań AA w poszczególne dni tygodnia Lista spotkań AA (kliknij) 
Ten link to z kolei  Lista terapii uzależnień (kliknij)
Jeżeli złamiesz sobie rękę to normalne że pójdziesz do lekarza, wiec nie wstydź się pójść do specjalisty z tą przewlekłą chorobą.

Wstyd to zalewać się w trupa, wstyd to tracić zdrowie, pieniądze, rodzinę i siebie udając że nic się nie dzieje. Wstyd to opierać całe życie na alkoholu, to kłamać i ranić najbliższych. Podjęcie leczenia to odpowiedzialność.

To jej się każdy na początku boi stosując najróżniejsze wymówki typu do tej sekty nie pójdę, do tych czubków, nie zrobią ze mnie alkoholika. Odpowiedzialność to odwaga, a odwaga to wolność.  Później możesz korzystać z dodatkowych źródeł rozwoju osobistego i duchowego. Teraz najbardziej potrzebni Ci są ludzie z takim samym doświadczeniem.

3. Słuchaj, słuchaj, mów, słuchaj, słuchaj, mów ... Kiedyś jak piłem to mówiłem że mam po to dwoje uszu by jednym wpadło, drugim wypadło ;) Fakt, działało, ale korzyści z tego żadnej. Tak naprawdę to jako czynny alkoholik miałem odpowiedź na wszystko.

Zawsze wiedziałem więcej i lepiej. Prawda była zawsze po mojej stronie. Jeżeli nie, to uważałem że ktoś coś uknuł a ja padłem ofiarą manipulacji. Co tu dużo gadać, powiem ci że masz dwa razy tyle słuchać co mówić. Zwłaszcza na początku, wysłuchaj ludzi którzy mają większe doświadczenie od Ciebie.

Czy lecąc samolotem lub płynąc statkiem, podszedłbyś do sterów, odpychając kapitana z hasłem Spieprzaj dziadu, tera ja prowadze! ? Nie sądzę, więc postaraj się zaufać, wsłuchaj się w to co mają Ci do powiedzenia inni. Jak trochę polatasz czy popływasz to złapiesz za ster, na początek będzie bezpieczniej oddać je komuś.

Sam nie lubię określeń nowicjusz, nowy itd. Fakt jest jednak taki że z kilkoma dniami czy tygodniami abstynencji wszystkiego się jeszcze nie doświadczyło. Warto wysłuchać innych ludzi.

4. Stosuj się do zaleceń, nie zastanawiaj się. Prędzej czy później trafisz na zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików. Opisałem je również w mojej książce (fragment, kliknij) . Cóż, zalecenia te to pewien rodzaj mapy. W końcu wchodzisz do świata zapewne zupełnie Ci obcego. Sam jak piłem większość czasu kręciła się wokół alkoholu, jeżeli nie na piciu to na robieniu zapasów, na załatwianiu pieniędzy, na tłumaczeniu, na konsekwencjach itd. Jeżeli alkoholu nie ma to co jest?

Nowy świat/życie. To oczywiste że z mapą będzie Ci o wiele łatwiej. W skrócie, większość rzeczy a zwłaszcza te związane pośrednio lub bez pośrednio z alkoholem robisz dokładnie na odwrót. Nie musisz ich stosować, ale uwierz mi że stosowanie się do nich, zwłaszcza na początku sprawi że trzeźwienie będzie dla Ciebie wspaniałą przygodą a nie okropną męką. Jeżeli nadal masz wątpliwości co do punktu czwartego, to wróć do punku trzeciego ;)

5. 24h  Boże, jak można nie pić! Jak kurwa można nie pić całe życie! Oto moje słowa z przed ponad pięciu lat. Takie coś jak abstynencja było dla mnie mniej zrozumiałe niż fizyka kwantowa wykładana po niemiecku...

Wiec jak można nie pić całe życie? Można, oczywiście nie wiem co mnie czeka, ale na dzisiaj nie widzę najmniejszego powodu by się napić. Ale tak jest dzisiaj, kiedyś to było Si-Fi. Więc nie pij tylko jeden dzień, jeżeli to za długo, nie pij 12 lub 6 godzin. Kiedy ten czas będzie dobiegał końca, powtórz to ponownie.

Zapewne pamiętasz jak na ciężkim kacu mówiłeś Nigdy więcej i tak oczywiście było... do następnego razu. Teraz powtarzaj każdego ranka, dzisiaj nie piję. Tak co dziennie i ani się nie obejrzysz a stuknie Ci pierwsza rocznica :) Zanim podjąłeś decyzję o wyjściu z bagna, mówiłeś pewnie od jutra nie piję Super, problem polegał na tym że mówiłeś to codziennie. Teraz też powtarzaj codziennie, dzisiaj nie piję!

6. Nagradzaj się. Zapewne będziesz miał teraz więcej czasu i możliwe że gotówki. Pustkę po alkoholu trzeba czymś zapełnić. Idąc ścieżką środka, starając się zachować równowagę absolutnie we wszystkim co Ci przyjdzie do głowy, nagradzaj się. Nie znaczy to że po dwóch dniach abstynencji masz kupić sobie pomnik z marmuru!

Ja zacząłem jeść rzeczy na które zawsze miałem ochotę, a nie było kasy. To znaczy kasa była, ale priorytet był ważniejszy, "lekarstwo" nade wszystko. Obejrzałem kolekcję filmów których trochę nazbierałem, przeszedłem kilka dobrych gier na konsoli które kupiłem dawno temu. Każdy ma jakieś hobby czy zainteresowanie, pielęgnuj je. Wyjście do kina, drobny zakup, wycieczka, siłownia lub basen.

Pomyśl o tych wszystkich rzeczach które Cię ominęły z powodu butelki. Trzeźwienie ma być przyjemne i radosne. Jeżeli będziesz żył na dupo-ścisku (czytać tylko nie pił) prędzej czy później znudzisz się takim stanem rzeczy. Sam  kiedy jeszcze piłem poddawałem się coraz to większym impulsom by czuć że żyję. Nie pozwól sobie na nudę, nagradzaj się, z wielkim umiarem ale nagradzaj. Naucz się też odpoczywać.

7. Nie myśl o tym jak przestać pić! Jeżeli przez 24h/dobę będziesz myślał jak się nie napić, to zapewne uwalisz się w ciągu kilku tygodni. Takie nie myślenie powoduje że i tak myślisz o piciu. Czy chcesz czy nie i tak myślisz o butli. Każde anty, jest takie samo jak pro. Napór czyni opór.

Wyluzuj, skupiaj się na najbliższych dniach. Nie próbuj naprawiać wszystkiego od zaraz. Pamiętaj o tym że tylko jeden kieliszek dzieli cię od tragedii. Pamiętaj że jedno piwo będzie za dużo, bo potem Ci skrzynka nie wystarczy. Jednak nie myśl w kółko o tym jak się nie napić. Takie myślenie jest równie niebezpieczne jak myślenie o przerwaniu abstynencji.

Bądź tu i teraz tak dobrze jak potrafisz. Zalecenia te to mapa, jeżeli pójdziesz bez przerwy z nosem w mapie do gdzie zajdziesz? Nie wiadomo gdzie a i po drodze pewnie nie raz się wywalisz...
Mniej świadomość swojej choroby, ale nie myśl o niej w kółko i bez przerwy.

Oczywiście kolejność wymienionych spraw nie jest obowiązkowa. Sam na przykład uznałem bezsilność wobec alkoholu po trzech miesiącach abstynencji, wcześniej była to czysta euforia z niepicia :)

Wszystko się ułoży, trzeba tylko trochę czasu. Nie śpiesz się i zadbaj o dużą dawkę pokory. Pamiętaj też że pokora to nie znaczy dać się wydymać bez mydła, pokora to, jak mówi mój przyjaciel widzieć siebie w prawdzie.


Emotikon smile


Głowa do góry, jeżeli zdecydujesz się nie pić i iść ścieżką trzeźwości, może być tylko lepiej.
Jako kontynuacje tego artykułu przeczytaj jeszcze to :

Objawy uzależnienia od alkoholu. Mam jeszcze czas, czy to już problem? ( to pierwsza rzecz jaką warto przeczytać)

Najprostszy test alkoholowy

12 Kroków AA, Krok Pierwszy : "Przyznaliśmy że jesteśmy bezsilni wobec (...)" ( to druga rzecz jaką warto przeczytać)

Jak nie pić i żyć szczęśliwie, czyli 8 rad na 8 lat trzeźwienia





Czy wszywka działa?

Terapia otwarta, zamknięta czy AA? Co najlepsze?

Pierwszy raz w AA, czyli co i jak

Wiara czyni cuda!!!

Czy ja też mogę przestać pić, czy ja też mogę realizować cele?

Czy trzeźwienie jest trudne?

Dlaczego warto przestać pić, czyli co się ze mną stanie gdy przestanę pić

Metoda trzy punktowa

Jutra nie będzie

3 filmy które można lub warto obejrzeć

Wiem że można! żyć inaczej

Jak odnaleźć pasje? Prawie 10 pytań które powinieneś sobie zadać

Jak przestać się martwić i bać?

Czytasz, ale po co? (ważne!)

Oraz artykuły z zakładki S.O.S.

Aby jeszcze bardziej poszerzyć wiedzę o dodatkowe sugestie, zalecenia i ćwiczenia zapraszam do obu moich książek, "Jak zrobiłem z piekła raj" który jest pamiętnikiem i poradnikiem, oraz "Kurs realizacji marzeń" który jest rocznym programem rozwoju osobistego, rodzajem terapii, zawierającej ponad 240 ćwiczeń do wykonania przez 52 tygodnie.

Powodzenia!


Być może zainteresuje cię to :

Co zrobić kiedy bliska osoba pije, czyli jak pomóc alkoholikowi

Aquarius

niedziela, 11 maja 2014

Film z Przesłaniem - Lorax, Mokra robota, Surogaci




Lorax (2012) - Jest to film animowany dla całej rodziny, dla najmłodszych niesamowite animacje krainy, zabawna postać Loraxa, ciekawa fabuła, przemiana dwunastoletniego chłopca, oraz ważna rola przyrody.
Jednak to rodzice mają tu przeogromne pole do intelektualnego popisu ;) Tak potężnego przesłania w bajce nie widziałem długo! Mamy tu efekt Matrixa, czyli powolne ogłupianie masy ludzkiej, zmiana systemu wartości, pogoń za iluzją komfortu na której bogaci się korporacja. Są używki, ciekawie przedstawiona manipulacja medialna gdzie to po za granicami jest tak strasznie...  Inwigilacja i kilka innych. Bardzo wymowna scena pod koniec bajki, gdzie jeden z czarnych charakterów używa "pięknych" słów, wywołując w rodzicach poczucie winy i obowiązku... Słowem, niemal obowiązkowe kino ;)

Mokra robota (2011) - Ten film mogą w pełni zrozumieć a przy tym się nieźle uśmiać chyba głównie trzeźwiejący alkoholicy. Jest alkoholik płatny morderca, jest rodzina (mafia), jest upadek i warunek rodziny (albo idzie na leczenie, albo wypad z kręgu...) Są wzloty i upadki. Zabawna scena kiedy po raz pierwszy postanawia przemówić na spotkaniu AA, Podjąłem leczenie, bo alkohol przeszkadza mi w pracy, jestem płatnym zabójcą Miałem ubaw kiedy zaczynał pracę na krokach... Luźny i wciągający film, dla ludzi podobnie doświadczonych jeszcze ciekawszy ;)

Surogaci (2009) - Film z gatunku SiFi. Niedaleka przyszłość, na ziemi panuje niemal raj. Można być kim się tylko chce, robić co się ze chce i nie mieć z tego powodu konsekwencji, wszyscy na Ziemi mieszkańcy mają po dobre dwadzieścia lat, są zdrowi, młodzi, piękni i bogaci. Problem polega na tym że są wirtualni. Każdy ma swojego surogata, do którego podłącza się w domu w swoim ciemnym i śmierdzącym pokoju by za kilka chwil stać się stukrotnie lepszą wersją samego siebie... Znam to trochę z portali społecznościowych... NK, FB. Wiem z własnego doświadczenia (mimo że nie kreowałem się w internecie to w prawdziwym życiu jak najbardziej tak) Więc wiem to że im bardziej udaję kogoś kim nie jestem, tym większy rozstrój wewnętrzny a to kończy się nie ciekawie... Polecam film, może ukazać jak bezsensowne jest udawanie kogoś kim się nie jest i dokąd to może zaprowadzić.

Miłego seansu, Aquarius.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

WIEM ŻE MOŻNA !!! żyć inaczej...


                                       Tekst, zawiera emocje pisane - czytać wulgaryzmy  ;-)


Lato 2002 roku. Bajeczka, ukończyłem liceum ze średnią 4,5 :) Matura napisana ze średnia 4,2 :) po wakacjach na studia do Gdańska. Ale to po wakacjach, teraz immmpreza!!! :-)
Jest piątek, tygodnia koniec i początek. Dziś na spokojnie, mała zaprawa przed jutrem. W końcu jest weekend, trzeba się odrobaczyć, odchamić. Lecę do sklepu po baterie ;)

Ok,  już sobota? Ale zleciało ;) Troszkę mam kaca, ale w moim wieku? To normalne mieć kaca w weekend :) Muszę najpierw się trochę ogarnąć, pozałatwiać kilka spraw. Zbliża się wieczór...
Zbieramy się na imprezę, każdy coś załatwia, ja z kumplem dbam o dobrą nutę, mamy otwarcie boiska, trzeba po nudnych przemówieniach burmistrza i reszty bufonów rozkręcić ten burdel! 
Wszystko stoi na miejscu, jest browar ?! Są fajeczki ?! , Jest nuta?! Jest ekipa!?  Jedziemy, jedziemy, jedziemyyyy!!!

Kurwa aż mi ciary idą po plecach, szaleństwo :) Żyć nie umierać!

Ymmm, auuuu, zaraz mi baniak pęknie... rozglądam się po pokoju... jest dobrze sprzęt stoi :)
Ciekawe kto go zebrał? :) A w dupie, ważne że jest. Idę! No ładnie, widzę że się działo, na boisku wygląda jak na wysypisku :) Idę do sklepu. Zamknięte! O cześć, chłopaki, macie jakieś faje, o jest i lekarstwo dzięki :) Co mówicie? Ja pierdole, ale jaja, nie pamiętam :)


Wiosna 2009 roku. Wstaję o godzinie 4:30, wypijam kawę do której wypalam ze cztery papierosy. Idę wymiotować. Stres, odwodnienie i oczywiście alkohol. Ok, mam ponad godzinę do pracy. Wyprowadzam psa, po drodze zaglądając na strych. Uff jaka ulga, jedno piwo zostało od wczoraj. Wypijam na dwa łyki wprowadzam psa z kolejną fają w ustach. Wschodzi słońce, trzeba się pośpieszyć. Idę do pracy. Czuje jak wszystko we mnie drży. Zaraz się rozpadnę na kawałki. Zaglądam do kieszeni, mam dychę ok kupie trzy przed pracą żeby normalnie wyglądać. Wchodzę do roboty, jest dobrze, koledzy już czekają. Zaczynamy zmianę. Tak do końca pracy tj. te 10-12h pękło jeszcze z pięć albo i więcej. Kto by to liczył.
 Wracam, z roboty. Kurwa dzień jeszcze długi skąd tu wziąć na browara. A już wiem, mam kilka asów w rękawie... 
Myślę sobie co za pojebany kraj, w pracy mnie wykorzystują, na nic nie mam kasy, niczego nie mogę sobie sprawić. Wszyscy i wszystko działa mi na nerwy! O kant dupy rozbić to życie. Wiem pojadę za granicę, chociaż nie! Tam kolejni oszuści i złodzieje. Wracam do domu.
Znowu to samo pytanie... gdzie byłeś? A gdzie mogłem być!, Zawsze to samo, daj mi spokój! Wychodzę!
Biegiem do knajpy za rogiem.
Weź tu nie pij, nikt mnie nie rozumie, całe życie pod górę! Ja pierdole jeszcze fajki mi się kończą! Ok do rana przeżyję, jeszcze tylko dwa na jutro, na rozruch. 

Jak mnie boli głowa! Która godzina, spoglądam na zegar 3:00. Ok jeszcze czas. Nie mogę zasnąć, duszno mi, wstaję pewnie już czas. 3:15! Trudno wychodzę z łóżka. Boże co ja robię! Wspaniała kobieta którą kochałem, dziś jest tylko przeszkodą! O, leży mój mały aniołek, to dla niej żyję... (córka)

Kawa, papieros, kibelek. Patrzę w lustro, ja pierdole, parodia jakaś!
Muszę coś zrobić, bo albo się zatłukę albo zdechnę w rowie. Ale najpierw otworzę butelkę. Ok już lepiej, zdecydowanie lepiej... Alkoholik? Nie ma mowy! Piwosz to ok, ale kto nie wypije...
Kilkanaście nieprzespanych nocy później. Kurde po ostatniej próbie odstawienia, myślałem że zejdę, Boże nigdy się tak nie bałem! Teraz wiem że muszę pić! Jestem już wykończony, nie mam siły. Nic mi już nie pomaga, nawet najwspanialsza rzecz jaką znam, zimne piwo na kaca, nic nie daje. Już mi nie smakuje, ale biorę dalej. Zupełnie jak bym wlewał w pusty kubeł! Wszystko jest do bani, jak ja mam ciężko!  Kurwa, normalnie dzień świstaka, 4:20, wstaje głowa mi zaraz pęknie. O dziś odmiana, lecę wymiotować jeszcze przed fajkami. Kawa, papieros,browar, papieros, pies, papieros. Boże jak ja nienawidzę swej pracy! Ale co zrobić, nie ma przyszłości! Dobra idę co zdążę po zaopatrzenie przed robotą. Staje na schodach przed domem. Słońce wschodzi, promienie działają na mnie jak na wampira... Odpalam fajkę, tfu, co za łajno z importu. Tak, oto kolejny dzień w raju!

Wiosna 2014  Pobudka 5:00 ooo przeciągam się, wstaję. Kawa, książka, pies. Ok zbieram się do pracy. Dziś piątek :) Jutro wolna sobota, napiszę kilka teksów w weekend. Fajna ta moja obecna praca, ale mimo to chcę spróbować sił na własnej działalności. Czemu? A czemu nie! Z doświadczenia wiem że żałuję tylko tych rzeczy których nie zrobiłem w czas... W sumie to ja niczego nie żałuję, staram się uczyć na błędach :). No dobra, jest jeszcze coś, dwa lata temu wymyśliłem sobie że wybuduję dom. Mały zgrabny prosty domek. Od tych dwóch lat mam już działkę z projektem i pozwoleniami, tak papierosy ją spłacają, zresztą na papierosy wydawałem więcej, ale nie mam kasy na budowę :P z etatu dość ciężko będzie się wybudować bez pożyczki...
Kredyt? Chciałem ale mi nie dali, teraz chcą dać ale ja nie chcę brać :) Aż tak mi się nie śpieszy po za tym sam będę robił większość prac. Tak nauczyłem się w poprzedniej pracy :) 
Po pracy idę na spotkanie naładować akumulatory, mam sporo bardzo pozytywnie nakręconych przyjaciół. Wieczór, oglądam film z żoną, jest miło. Mamy na razie mało czasu na takie chwile więc są one dla nas bardzo cenne. 
Sobota, piąta rano, wstaję, kawa, pies, i piszemy. Co tu mam, o ten będzie dobry. "Inny nie znaczy gorszy" Godzina siódma, wstały moje dwie panie :) jedna 31 lat druga prawie 7 :) Ok. przerywam pisanie, bo tylko ciśnienie sobie podniosę, w samotności mam spokój. Jedziemy dziś do ogrodu dendrologicznego, bardzo nam się tam podoba. Lubię naturę, żona również. Dogadujemy się ze sobą lepiej niż kiedykolwiek. Fakt, to zasługa nas obojga :) Bywają spięcia, to oczywiste, przecież nie jesteśmy troskliwymi misiami ... ale żadne z nas nie pielęgnuje już złości i urazy.
Pokulam się w trawie, a co :) ! Odebrało mi rozum? Kurwa jeszcze jak! :-D
Ok, zbieram powolutku narzędzia do skrzyneczki. Chciałem dotację na działalność ale w moim wypadku to długa droga. Dostałem doła, pewnie że mam takie dni. Ale te chwile są już bardzo krótkie. Mój przyjaciel mówi że nawet w dołku mam górkę :) Sądzę że coś w tym jest. Tak więc postanowiłem się nie poddać. Skoro nie dostanę kasy na narzędzia to będę je zbierał po trochę. Co z tego że może minie rok lub dwa. Za rok lub dwa mogę być w tym samym miejscu lub jeżeli zdecyduję chociaż odrobinę bliżej celu! Mam wybór. 

Z innej beczki, czuję rosnącą ekscytację, moja pierwsza książka będzie wydana już za kilka chwil, ebook jest już dostępny od jakiegoś czasu. Druga książka została ukończona, i jak dobrze pójdzie będzie wydana w niedalekiej przyszłości. Pisanie to takie moje kolejne hobby, pomagam sobie, kontaktując się z własnymi myślami i uczuciami, być może pomagam komuś a jak przy tym wpadnie kilka groszy to się nie obrażę  :) Co tu wile mówić, żyć nie umierać !:)

 Jak się zapewne domyślacie wszystkie te historie są moje. Tych "skrajnie różnych ludzi" dzieli siedem i pięć lat. Nie napisałem tego teksu żeby się pochwalić że osiągnąłem sukces, dla mnie sukces to podjęcie działania a nie jego efekt. Oczywiście jeszcze masa pracy przede mną, mam różne deficyty w różnych obszarach życia. Jednak praca nad sobą to już czysta zabawa...  Napisałem ten tekst aby powiedzieć wam że można! Że naprawdę kurwa można żyć inaczej! Jeżeli mogę to dedykuję go uzależnionym i nie uzależnionym. Dla tych pierwszych jako dosłowne świadectwo, dla tych drugich jako przykład, jako motywacja, że z każdego gówna można wyjść, zawodowego, finansowego, związku, czy czegokolwiek. Jak to osiągnąłem? Musiałbym przepisać obie książki i cały blog :) Nie da się tego wyjaśnić w kilka chwil. Często podkreślam że osoby uzależnione, zachowujące się bardzo destrukcyjnie mają jakby "lepszy" start do przebudzenia duchowego. Czy miałem lepszy start? Tak miałem, ale miałem też dużo do nadrobienia. Przestałem pić w wieku 26 lat, ale ten wiek był tylko różnicą miedzy rokiem bieżącym a datą urodzenia w dowodzie osobistym. Wewnątrz byłem rozpieprzonym 16-stolatkiem, który ma rodzinę i mieszkanie do utrzymania (no i psa ;) Nie byłem też odważny, niektórzy mają odwagę w pakiecie od urodzenia, ja jej nie miałem. Nie uważam się też za alfę i omegę, nie jestem ani lepszy, ani gorszy, nie jestem wybrany i potępiony. Oczywiście duża w tym zasługa żony, rodziny, grupy wsparcia, siły wyższej, oni ułatwili mi tę wędrówkę. Uwierz też że jeżeli decydujesz się na zmiany w życiu, zawsze pojawią się ludzie gotowi Ci pomóc, nie ważne co chcesz zmienić. Z wewnętrznych cech jest coś co na pewno pomogło mi na tej drodze.
Jest taka jedna rzecz która ułatwiła mi tę wędrówkę, dość szybko otwieram się na nowe. Wielokrotnie podczas tej drogi "musiałem" całkowicie zapomnieć o wszystkim czego się wcześniej nauczyłem. Wielokrotnie robiłem sobie "reset" umysłu. Wielokrotnie odcinałem linę którą już znacie z opowieści o wspinaczu.
Sądzę że będę nadal się dzielił z wami swoim doświadczeniem, zachęcam też was do dzielenia się własnym w komentarzach, to dla mnie wielka nauka.
Podsumowując, jeżeli ktoś pięć lat temu powiedziałby mi jak będzie wyglądać moje życie za te 60 miesięcy, powiedziałbym mu żeby zmienił dilera lub lekarza ( w sumie czy to dziś różnica ;)? )
Weź sobie to do serca, nie ważne czy chcesz ratować swoje życie, czy realizować marzenia! Jeżeli zdecydujesz się działać, uczyć i rozwijać z pogodą ducha na ramieniu i pokorą w sercu, też możesz być za pięć lat, później czy szybciej w miejscu którego sobie teraz nawet nie wyobrażasz :) Powodzenia! Aquarius

środa, 16 kwietnia 2014

Inny NIE znaczy gorszy!



Jak reagujemy na innych, na "obcych"?
Bez zastanowienia się, bez najmniejszej refleksji. Jedyny argument jaki mamy to nie bo nie! Tak, oto niepodważalny fakt, Nie i ch*j!!!

Z powodu różnic religijnych na ziemi zginęły miliony ludzi! I to w imię Boga! Przecież to absurd.
Ludzie którzy mówili o miłości, za chwilę gwałcili, kradli i mordowali! Jak można być zdolnym do czegoś takiego? Z powodu różnic rasowych zbudowano potęgi gospodarcze na niewolnictwie! Wojna domowa każdego przeraża! Ale każda wojna na ziemi to tak naprawdę wojna domowa! Przecież granice państw to nic innego jak pewne umowne i wyłącznie ludzkie cechy społeczne! Czy widzieliście kiedyś łosia pytającego się o przejście do innego kraju? On nawet nie wie że coś takiego jest, a jako człowiek a nie zwierze nie czułbym się dumny z granic.

Najlepsze jest to że są to wszystko rzeczy narzucone nam w momencie kiedy jeszcze o tym nie wiedzieliśmy. Nie rodzisz się dobry lub zły, wesoły czy smutny. Nie rodzisz się człowiekiem sukcesu czy nieudacznikiem.
Katolikiem, buddystą, islamistą lub Polakiem, Niemcem, Rosjaninem czy Amerykaninem również się nie rodzisz. Wszystko to masz wgrywane od twoich narodzin, czy Ci się podoba czy nie! Odcedź to co Ci pomaga wzrastać od tego co Cię blokuje. 


Oczywiście przynależność do jakiejś społeczności czy religii nie jest zła, jednak bardzo często jest tak że jeżeli jestem za "A" to z definicji jestem przeciw "B" i do puki nie dzieje się nikomu żadna krzywda jest ok. 
Skąd się bierze okrucieństwo dla innych ludzi? Żaden zdrowy człowiek nie zabije innego tylko dlatego że jest innego wyznania, narodowości czy koloru skóry. Ego chce mieć zawsze najlepsze zabawki! Wiec moja religia, narodowość czy drużyna piłkarska jest najlepsza. Skoro moja jest najlepsza to Twoja jest gorsza. Nie nie, nie jest gorsza, ty to nawet człowiek nie jesteś!  I tak w skrócie powstało krótkie wytłumaczenie na miliony popełnionych zbrodni! Nikt nie ma wyrzutów sumienia bo albo ktoś nie jest człowiekiem albo ktoś jest czystym złem! Świetny argument...

A co z mniej skrajnymi przypadkami inności? Jeżeli zdarzyło Ci się kiedyś wyjść z tłumu swoimi poglądami, pomysłami, ubiorem czy dorobkiem, wiesz jak łatwo być ocenionym. Sam bywam odbierany za dziwoląga przez niektórych ludzi tylko dlatego że mam swoje zdanie! Mój kolega nie je mięsa i już jest jakiś "inny" ja to go rozumiem, nie pije i nie palę a mam 31 lat!  To dopiero dziwny twór co? ;) 

Chcę zrobić sobie tatuaż, wiem że z automatu zostanę zaszufladkowany! Oczywiście nie idę pod prąd tylko po ty by coś udowodnić, wówczas również nie byłbym sobą. Przyjmuję to co mi się podoba i tyle.
W jakikolwiek sposób się wyróżniasz możesz być oceniony! Skąd to się bierze? Ano stąd że każda agresja przed innym wiąże się ze strachu! Każda wojna, rasizm mają swoje źródło w lęku! Umysł nie lubi zmian. 

Społeczeństwo w jakimś stopniu wspiera ten stan rzeczy. Tak więc na ogół na nowe reagujemy lękiem a w strachu, albo uciekasz, albo walisz w gębę! Jest też trzecia najzdrowsza możliwość, przeżywasz to uczucie świadomie, wówczas nie robisz rzeczy których nie chcesz zrobić. 

Zrozum że wszyscy jesteśmy tacy sami i absolutnie inni! Każdy z nas, bez wyjątku jest absolutnie mądry i porządnie rąbnięty! Nie bój się być inny! Po za tym to że wszyscy tak ... robią nie znaczy że nie można inaczej. Wszechświat jest tak różnorodny że umysł nie jest w stanie ogarnąć tego bogactwa! Skupiając się wyłącznie na jednej idei stracisz masę innych wspaniałych rzeczy. To tak jak byś codziennie po pracy szedł do wspaniałej restauracji i za każdym razem zamawiał to samo jedzenie! Poproszę chleb smarowany ciepłym nożem, przyprawiony odrobiną nadziei ;). A wokół tyle smakowitości :) Pytany czy chcesz spróbować czegoś innego odpowiadasz Nie, nie bo nie!

Majętnym każdy nie jest, bogatym może być każdy! Człowiek majętny często skupia się na jednym, na gromadzeniu kasy (oczywiście i to nie jest zasada, znam ludzi majętnych i bogatych jednocześnie) 
Bogactwo które mam na myśli to bogactwo doświadczeń. Aby było ich jak najwięcej zrozum że inny nie znaczy gorszy. Nie bój się być inny, na początku może nie być tak jak byś sobie tego oczekiwał, ale później będzie dobrze. Ludzie szanują autentycznych ludzi. Nie unikaj też innego, cokolwiek to jest. Może sporo Cię ominąć :) 

Inny nie znaczy gorszy, inny znaczy warty odkrycia... Każdy z nas ma jakieś osobiste cechy, pochwal się nimi, można stworzyć przeogromne bogactwo, trzeba tylko odrobiny odwagi :)

Aquarius