wtorek, 3 stycznia 2017

Objawy uzależnienia od alkoholu. Mam jeszcze czas, czy to już problem?

pixabay


Mocno podpity Nowak wraca o 3 nad ranem do domu. 
W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę.
- Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... :-D



Nie trzeba być pijanym żeby być tak bardzo przekonanym o własnej racji aby być oderwanym od rzeczywistości. 

Dlatego bardzo, ale to bardzo proszę Cię o jedną rzecz. Proszę abyś maksymalnie na ile tylko potrafisz był obiektywny. Skoro już tu jesteś to poświęć te 10-15 minut aby przeczytać ten tekst z otwartym umysłem. 

Czy tytułowe pytanie zadajesz sobie, czy może wydaje Ci się że ktoś bliski nie pije już normalnie. Poświęć ten czas całkowicie bez przekonań. Dlaczego? Bo alkoholizm to taka choroba o której sam uzależniony i/lub jego bliscy wypierają ten fakt baaaardzo długo. Później wrócisz do swojej codzienności :-)

Teraz lecimy: 

I. SILNA, NATRĘTNA POTRZEBA SPOŻYWANIA ALKOHOLU (głód alkoholu).
Pominę naukowe definicje których nikt nie rozumie (a może tylko ja ;-) ) i opiszę to po swojemu. Oczywiście nie neguje naukowców :-) Poniżej daje dwa linki do artykułów które chciałbym abyś teraz przeczytał, są bardzo krótkie.

Dzienniczek głodu alkoholowego - część I                                                             Dzienniczek głodu alkoholowego - część II

Jeżeli już zmęczyłeś te dwa teksty to zapewne w praktyce również wiesz jak wygląda głód alkoholowy. Zakładam że chociaż część uczuć, emocji i zachowań była Ci bliska.

II. UPOŚLEDZONA ZDOLNOŚĆ KONTROLOWANIA PICIA ALKOHOLU (TRUDNOŚCI W UNIKANIU ROZPOCZĘCIA PICIA, TRUDNOŚCI W ZAKOŃCZENIU PICIA ALBO PROBLEMY Z KONTROLOWANIEM DO WCZEŚNIEJ ZAŁOŻONEGO POZIOMU).
Po pierwsze nie trzeba być dzień w dzień bywalcem rowów i słuchaczem płyt chodnikowych (nie, nie winylowych ;-) ) by być uzależnionym. Są różni ludzie i różne "style" picia. Wynika to z charakteru, okoliczności zawodowych czy innych. Na przykład kierowca zawodowy nie pije na co dzień ale jak się dopadnie w wolnym czasie to nie ma zmiłuj (oczywiście nie każdy kierowca to alkoholik! To tylko przykład) 

Tak czy siak poniżej kilkanaście punktów które są objawami utraty kontroli jako że mamy tendencje do wybielania się (wszyscy ludzie) to proponuję tym razem porównać się do kogoś pijącego w sposób na pewno kontrolowany. Jeżeli nikogo takiego nie znasz to nie czytaj dalej, na pewno jesteś uzależniony ;-) Znajomy czy członek rodziny który w twoich oczach jest kimś wartym naśladowania. Być może na co dzień nazywasz go frajer ;-) Porównuj siebie i tego kogoś przy każdym punkcie.      

1.Szukanie okazji do picia ,inicjowanie picia alkoholu.       

Ja na przykład uwielbiałem prowokować grilla u mamy czy często jej pomagałem w ogrodzie. Mamie lub innym ludziom gdyż wiedziałem że będzie %-owe papu. A to kumpl został ojcem, a to ktoś zmarł "trzeba skórę opić", każde spotkanie towarzyskie czy zakup sprzętu lub auta. "No trzeba opić bo się przecież zepsuje..."  Powodów do picia nie będę wymieniał bo są ich miliony a na koniec brak powodu to też powód.                                    

2.Używanie specjalnych zabiegów umożliwiających wypicie większej ilości 

alkoholu,bez upicia się. 

Sam tak robiłem ale naprawdę nie kumam tego! Przecież to jak jechać z gazem i hamulcem w podłodze! No ale tak, tłuste jedzenie, kawa, dużo ruchu i pocenia się czy tzw. zaprawa dzień wcześniej. Takich trików jest więcej ale myślę że wiesz o co chodzi. 


3.Trwanie na imprezie dopóki jest alkohol na stole. 

 Chodź już do domu!!! marudzi Ci kobieta a ty się świetnie bawisz. Znajome? Pewnie że tak. Powiem Ci że mało prawdopodobne jest to że zostajesz dla towarzystwa. Zostajesz bo jeszcze coś stoi na stole. A skąd wiem? A kiedy ostatnio dobrze bawiłeś się do rana bez alkoholu? Tańczyłeś i gadałeś jak gość lekko podpity z tym nie nasyceniem? Jak znam życie to czym prędzej chciałeś wracać by strzelić lufę w domu w ukryciu lub oficjalnie. 


4.Coraz częstsze upijanie się. 

No chyba nie trzeba wyjaśniać. Z urodzin i innych "wyjątkowych" okazji do weekendów później do piwka czy dwóch dziennie i ani się nie obejrzysz i na każdym zdjęciu jesteś z nią, Twoją kochanką butelką... Oczywiście to przykład, po prostu pijesz coraz częściej. Pomyśl nad tym teraz chwilę.


5.Ograniczanie kontaktów towarzyskich z ludźmi niepijącymi.

A kto by wysiedział z tymi nudziarzami, frajerami i jak tam jeszcze by ich nazwał!!!
Boże jaka to była mordęga, albo przyjęcie bez alkoholu albo ludzie którzy nie piją. A najgorzej jak piją ale trochę. Postawili po piwie lub szklance kolorowej wódki i koniec. Tylko żołądek wkurwiłem!!!


Mniej więcej tak to wyglądało u mnie. Później już nigdzie nie wychodziliśmy z żoną bo albo ja nie chciałem tam gdzie nie było co pić albo moje kochanie się bało iść tam gdzie jest %. 

6.Dbanie o to aby w domu nie zabrakło alkoholu. 


Jedyna rzecz którą w miarę kontrolowałem to to że na ogół coś było. Może nie w domu w barku bo ja piłem głównie w ukryciu ale po kątach pochowane miałem zawsze. Zapasy jakkolwiek były by wielkie i tak były za małe... Najgorzej było na święta kiedy sklepy po zamykane. Oczywiście każde spotkanie u mnie zawsze było nakrapiane, no prawie zawsze
Widzisz, sprawa wygląda tak, jak coś nie jest potrzebne to się tego w domu nie trzyma. No bo kto ma w szafkach pampersy nie mając niemowlęcia? 

7.Picie w pracy 

Powiem tak, jak pijesz w pracy czy zdarza Ci się często chodzić do niej na kacu to witam w klubie!!! :-) Jak nie to nie znaczy że na pewno wszystko jest ok. Ja piłem już w pierwszej pracy i wtedy zaczęło się picie codzienne. 
"Każdy majster wypije, jak nie pijesz to kablujesz, to tylko piwko" Powiem tak, każdy kto to wypowiada i stosuje się do tych zasad najpewniej ma kłopot z alkoholem. W pracy się nie pije i już! Poczytaj to: 

Alkohol w pracy

8.Picie w samotności 


Jak nie ma z kim to ze sobą. Ja tam lubię towarzystwo inteligentnych osób więc lubię być też sam ;-) A tak poważnie to powiem Ci tak. Piłem głównie sam i nie mam tu na myśli raz na miesiąc szklanki % przy kominku z cygarem w garści. Picie to picie a jak w samotności to już kiepsko.

9.Powtarzanie gotowej odpowiedzi na stwierdzenie bliskiej osoby ,,Znowu piłeś" 


"bo była okazja,nie mogłem odmówić, szef to frajer, szef postawił, bo ciepło, bo zimno, bo mam szczęście, bo mam pecha"  i kolejne jakieś 2 miliony powodów by pić. A jak już masz gotowy wachlarzyk odpowiedzi kiedy wracasz do domu to coś chyba nie tak jest z tym piciem. Kto normalnie pijący ma gotowe usprawiedliwienia na picie?! 

10.Picie ciągami. 


Piecie ciągami to picie wszystko jedno jakiej ilości alkoholu co dziennie. 24h przerwy bez jakiejkolwiek dawki % jest przerwaniem ciągu. Więc porównaj się teraz kolego/koleżanko do znajomego "frajera" jak on pije a jak ty? 

11.Narzucanie sobie okresu abstynencji po to,by udowodnić sobie i bliskim,że panuję nad swoim piciem. 



Na przykład przez adwent ani grama a po adwencie święta zalane "no bo ryba lubi pływać" 
Lub na przykład "Kochanie udowodnię Ci, przez miesiąc ani grama!" A jak się w ogóle udało  nie pić to lufa po upływie miesiąca że ulala! To że powiesz "nie" nie znaczy że masz jeszcze kontrolę! Ja piłem codziennie ale głównie utrzymywałem stan podpicia i też umiałem powiedzieć NIE kiedy mnie szmerało za bardzo. Do następnego kiedy już tylko zaczynało ze mnie schodzić. Wtedy było już tyko tak: "Idziemy na piwo? Dobra, namówiłeś mnie..."

12.Stopniowa rezygnacja ze swoich zainteresowań,norm,wartości na korzyść picia. 



Odpowiedz sobie na pytanie co lubisz, jaką masz pasje, jakie hobby? Motoryzacja, sport, rękodzieło, film i muzyka. Może grzybobranie lub wędkowanie? Teraz pomyśl kiedy ostatni raz po za piciem robiłeś coś co lubisz? Seks się akurat w tym punkcie nie liczy ;-P Czy masz wrażenie że to wszystko poszło gdzieś w dal? Poczytaj to: Dlaczego warto przestać pić, czyli co się ze mną stanie gdy przestanę pić

13.Zakładanie sobie,że na spotkaniu towarzyskim wypiję niewielką porcję alkoholu,po czym po wypiciu tej porcji wypijanie następnej,następnej.... 


Buahahaha, zawsze to samo co? Ile razy obiecałeś, ile razy mówiłeś że nie będziesz, ile razy!??! Jeżeli chociaż raz w tygodniu ale tak kończy się Twoje picie to może to być problem!

III. PICIE ALKOHOLU W CELU ZŁAGODZENIA ALBO ZAPOBIEŻENIA ALKOHOLOWEMU ZESPOŁOWI ABSTYNENCYJNEMU ORAZ SUBIEKTYWNE POCZUCIE SKUTECZNOŚCI TAKIEGO POSTĘPOWANIA.
Tu będzie krótko, każde klinowanie czyli picie na kaca w stylu "Czym się zatrułeś tym się lecz" to III objaw uzależnienia. Po każdej imprezie czy nie imprezie. Pierwsza rzecz o jakiej myślisz kolejnego dnia to alkohol, oznacza że jest już baaardzo daleko. Na dodatek pełne przekonanie że poczujesz się lepiej i zaraz będzie dobrze napędza błędne koło. Tak rodzą się ciągi alkoholowe.
IV. OBJAWY ABSTYNENCYJNE 

Uwaga, to nie kac! Kaca mają osoby nie uzależnione. Człowiek który jest już uzależniony ma jeszcze objawy abstynencyjne. Poniższe dwa pkt. są ze strony medycznej. Myślę że lepiej to wyjaśni specjalista a nie ex pijak ;-) 
1. Stadium Zwane wczesnym, utrzymującym się od kilku lat, tu dominują objawy ze strony układu wegetatywnego, tj. tej części układu nerwowego, która kieruje czynnościami organizmu niezależnymi od woli. Są to bóle i zawroty głowy, osłabienie, bóle mięśniowe, pragnienie, nieprzyjemny smak w ustach, nudności, biegunki, napadowe poty, kołatanie serca.
2. Stadium Późne, obejmuje oprócz wyżej podanych, objawy w sferze psychicznej z charakterystycznymi zaburzeniami nastroju i snu. Najbardziej typowy jest nastrój lękowo - depresyjny (tzw. depresja alkoholowa), często z gniewem i drażliwością. W cięższych stanach - omamy, przywidzenia, majaczenie alkoholowe, drgawkowe, napady abstynencyjne. Ostry zespół abstynencyjny trwa około (początkowo) 1 - 2 dni, później wydłuża się do kilku dni a nawet tygodni. Przypuszcza się, że odzwierciedla on zmiany części mózgu zwanej międzymózgowiem. Niekiedy zdarza się, że u osób uzależnionych w czasie utrzymania abstynencji pojawiają się objawy przypominające zespół abstynencyjny. 
V. ZMIENIONA TOLERANCJA ALKOHOLU
Również nie będę się rozwijał. Ogólnie tak, do wszystkiego można się przyzwyczaić pod warunkiem że długo i często się z czymś przebywa. Do stresu, do tabletek, do śmierdzących skarpet. W pewnym momencie nie czuje się tego co kiedyś było co najmniej uderzające (brudne skarpetki czy gacie) bądź skuteczne (tabletki przeciw bólowe) lekarze nawet antybiotyków starają się nie zapisywać z byle powodu by organizm się nie przyzwyczaił. Mówię lekarze a nie skorumpowani cwaniacy. 
W pewnym momencie wieczorne piwko to za mało bo już tak miło nie smera w głowie jak kiedyś. A i na imprezie znajomi zauważają "Ty to masz łeb" 
To że wypijasz końską dawkę alkoholu i stoisz na nogach nie wzięło się z umiarkowanego delektowania się trunkami... Oczywiście dużo później tolerancja bardzo spada, jedno piwo i jesteś na fleku. 
VI. ZAWĘŻENIE REPERTUARU ZACHOWAŃ ZWIĄZANYCH Z PICIEM ALKOHOLU DO 1 -2 WZORCÓW.
Typowe inicjacje i miejsca alkoholowe. Za sklepem, w pracy, w piwnicy w ukryciu, w krzaku czy na melinie. Gdy jesteś rozpoznawalną twarzą barku czy innego miejsca gdzie się nie wylewa za kołnierz to masz dość ograniczone zachowania alkoholowe. Picie przed pracą lub tuż po, picie przed załatwieniem czegoś trudnego. Picie z powodu sukcesu i porażki. To wszystko składa się na to że alkohol towarzyszy Ci bardzo często w bardzo typowych dla Ciebie miejscach i sytuacjach. 
VII. POSTĘPUJĄCE ZANIEDBYWANIE ALTERNATYWNYCH DO PICIA PRZYJEMNOŚCI, ZACHOWAŃ I ZAINTERESOWAŃ.
Ten punkt był wyżej przy okazji omawiania wartości. Ogólnie nie musisz być dnem. Możesz chodzić do pracy ale rodzina i zdrowie już na boku. Możesz mieć jakieś hobby, ale po za nim i butlą wiele się nie liczy. Z resztą picie na rybach, grzybach czy meczach to nie hobby a kolejna okazja do picia. 
VIII. PICIE ALKOHOLU POMIMO OCZYWISTEJ WIEDZY O JEGO SZCZEGÓLNEJ SZKODLIWOŚCI DLA ZDROWIA PIJĄCEGO. 

Ten kawałek też jest ze strony medycznej:

O wystąpieniu tego kryterium możemy mówić wtedy, gdy dana osoba wie iż alkohol pogarsza jego stan zdrowia, a pomimo ponoszonych konsekwencji nadal spożywa alkohol. Nie chodzi tu o ogólną orientację, co do szkodliwości alkoholu jaką możemy usłyszeć w środkach masowego przekazu, a raczej konkretną informację uzyskaną np. od lekarza iż to, że dana osoba ma dane schorzenie jest konsekwencją nadużywania alkoholu. Inne zaburzenia takie jak: - "palimpsesty alkoholowe" - powtarzające się epizody "urwanych filmów", "przerw w życiorysie", luki w pamięci - tzn. okresy alkoholowych zaburzeń pamięci związanych z piciem - próby zapanowania nad piciem (np. ograniczanie sobie pory picia, rodzaju trunku, dobrowolne podejmowanie okresowej abstynencji w celu picia bez obaw w przyszłości) - ciągi picia - nawroty picia po okresach abstynencji - zaprzeczanie uzależnieniu (dana osoba nie uważa się za alkoholika) - nasilony lęk, ataki paniki bez powodu - psychozy alkoholowe - próby samobójcze / samouszkodzenia mogą potwierdzać uzależnienie w zależności od modelu picia.

Czyli wiesz że twoje picie kończy się na ogół źle dla ciała i ducha nie tylko twojego ale też bliskich a mimo to chlasz. To jakbyś strzelał sobie codziennie rano w kolano... 

Nie jestem przekonany...

Jeżeli jakieś trzy punkty (te z rzymska cyfrą) możesz sobie na pewno przypisać przez ostatnie dwa lata to może być coś nie tak. Jeżeli uważasz że nie, że wszystko jest ok to zadaj sobie pytanie jak tu trafiłeś, co sprawiło że nie jesteś w kółku szachowym czy klubie filatelistycznym? Czy zastanawiałeś się może jak to jest nie korzystać z automatów do gier, nie chodzić na zakupy, nie jeść? Zapewne nie bo prawdopodobnie masz kontrolę nad tymi zachowaniami. 
Czy zadajesz sobie pytanie "Jak można nie korzystać facebooka, tak w ogóle?" Jak nie masz problemu to nie myślisz o tym, kiedyś żyłeś bez tego portalu i nie musisz zaglądać co 10 minut na niego. 

Ale czy pytasz "Jak można nie pić?!" Tego pytania nie stawiają ludzie nie mający problemu z alkoholem podobnie jak ty nie pytasz o rzeczy które nie stanowią dla Ciebie problemu (facebook, jedzenie, zakupy, automaty to tylko przykłady czynności od których są też ludzie uzależnieni) Rozumiesz analogię, prawda?

Jeżeli mimo to masz mnie za wariata to super, chcesz iść swoją ścieżka i dalej pić? Ok. Ale jeżeli nie masz problemu to podejmij ostatnie wyzwanie. Każdą dawkę alkoholu jaką piłeś czy w weekendy czy codziennie zmniejsz do jednej. Jak były to piwa to wypij tylko jedno, jak wódka to tylko 25g. 
Osoba nie uzależniona pije ile chce i kiedy chce. Zupełnie jak ty kontrolujesz pewne zachowania tak ona radzi sobie z alkoholem. Zmniejsz tą dawkę i obserwuj siebie czy nie masz któryś z wyżej wymienionych objawów głodu alkoholowego. 

Ogólnie super by było gdyby przeczytał ten tekst również ktoś bliski. Samemu można wiele nie wiedzieć a ktoś kto stoi z boku może Ci podpowiedzieć że coś nie gra. Zresztą jak tu trafiłeś to na pewno już słyszałeś od kogoś że za dużo pijesz. A czy mówił Ci ktoś że za dużo palisz albo jesz tabletki? (akurat z tymi drugimi to można się nieźle ukryć) No właśnie :-)

Co dalej?

Zacznij od tego: Jak przestać pić? 

Powodzenia! :-)

24 komentarze:

  1. Mój mąż pije już nie wiem jak mam sobie z tym radzić sobie , chodzę na terapię dla wspoluzaleznionych ale mam wrażenie jakby ona mi nic nie pomagała nie wiem jak mam do niego dotrzeć jak mu wytłumaczyć ze wszystko niszczy .Pomocy!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, przedewszystkim pamiętaj o tym że idąc na terapie nie masz gwarancji na to że mąż przestanie pić. Terapia jest dla Ciebie by inaczej patrzeć na świat. Im bardziej zaangarzujesz się w to co jest w terapii, im bardziej wniesienia te zasady w życie tym lepiej. Poczytaj tego bloga, jak nie znajdziesz odpowiedzi to pisz do mnie na email. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Twój blog czytam codziennie i to daje mi nadzieję ze z tego można się podnieść . Wiem ze terapia jest dla mnie ale moje myśli ciągle krążą wokół mojego męża, zaczęłam mu wysyłać teksty z Twojego bloga żeby zrozumiał co sobie i nam robi ( mamy dwoje dzieci),nie mam też wsparcia w teściach i to też dobija mnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat większość żon nie ma wsparcia w teściach. Rodzice nie chcą się przyznać bo oznaczało by to że gdzieś popełnili błąd (co nikogo nie usprawiedliwia, po prostu pomaga zrozumieć). Poszukaj wsparcia wśród koleżanek z grupy. Możecie spotykać się również po za terapią. Czasami to wszystko długo trwa, wiem że każdy dzień dla waszej rodziny lekki nie jest ale pamiętaj że nadzieja umiera ostatnia. Zajmij się sobą i dziećmi, życzę wam wszystkim powrotu męża i ojca jak najszybciej.

      Usuń
  3. Super blog, bardzo jasno i przystepnie wszystko opisales. Do tego masz swietne poczucie humoru. Pije od 4-5 lat. Codziennie od jakis dwoch lat (dwa trzy piwa wieczorem w tygodniu i drinki w miksie z piwami w weekendy). Szkod jako takich jeszcze nie zaznalem (pomijajac pieniadze, stracony czas na picie i tego co moglbym zrobic w tym czasie. No i troszke zdrowia ubylo, pewnie choc tego nie odczuwam. Nie pije od 4 dni wcale, tak naprawde pierwsza moja swiadoma proba. Obudzilem sie nagle, ze mam problem, ze jestem alkoholikiem. Nie mialem wczesniej sygnalow od otoczenia, sam na to wpadlem i wiem, ze juz tak nie chce. Z racji tego, ze pracuje jeszcze kilka miesiecy na kontrakcie w Finlandii, nie bardzo mam mozliwosc poszukiwania pomocy u specjalistow. Znam angielski, ale sa to tematy dosc skomplikowane i watpie czy posiadam az taki zasob slow aby podjac terapie w tym jezyku. Z racji tego, ze mam duzo czasu zrobilem sobie juz dobre anty-alkoholowe "pranie mozgu" youtubem ;), min. prof. Wiktorem Osiatynskim. Z wlasnej obserwacji mysle, ze jestem na pograniczu 2 i 3 fazy uzaleznienia. Jak juz wczesniej pisalem wczesniej nie widzialem problemu, klapki spadly mi z oczu nagle i stwierdzilem, ze jestem alkoholikiem :). Jestem trzezwy (w senie bez promili w wydychanym powietrzu) te kilka dni, nie jest hardkorowo, ale duzo czasu spedzam w necie na wyszukiwaniu informacji. Sorki, za troche przydlugi wywod, ale opisalem moja sytuacje, abys jesli masz chwilke czasu i ochote zechcial mi cos doradzic w mojej sytuacji :) Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje, bo super bloga zalozyles :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki za miłe słowa. Co do Twojego picia to wiesz, świadomość jaką masz pozwoliła Ci szybciej zatrzymać rozwój. Nie zawsze trzeba wszystko stracić. Wiele rzeczy kształtuje "styl" picia. Tak czy siak z jakiegoś powodu uznałeś za za uzależnionego. No ilość wypijanego przez Ciebie alkoholu to coś więcej niż mała degustacja ;-) A co do strat to nie żebym Cie zniechęcał ale działa jeszcze mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Ma go każdy człowiek a uzależniony jeszcze bardziej, dzięki niemu nie wariujemy pierwszego trzeźwego dnia ;-) Takie oszukiwanie samego siebie działa jak sprzęgło. Słuchaj, entuzjazm masz, to bardzo dużo. Najlepiej kuć żelazo póki gorące. Spróbuj tej terapii lub spotkań AA, chociaż spróbuj. Wiesz, kilka miesięcy na samym internecie to może być dużo... Powodzenia, odezwij się jeszcze.

      Usuń
  4. Nigdy nie uwierzylabym, ze pewnego razu bede szukac informacji nt alkoholizmu. No ale jednak. Mam 30 lat, pije od 10. Trudno mi wciaz w to uwierzyc. Odnosze sukcesy w pracy, patrzac z boku mam dobre zycie (chociaz cholernie samotne).. Wciaz nie wybralam sie na spotkanie AA, ale chodze na terapie indywidualna.. To AA brzmi dla mnie jak kosmos, nie wiem czy kiedykolwiek sie odwaze.. Poki co poczytam Twojego bloga. Dobra robota!! Dzieki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami "styl" naszego picia skutecznie maskuje problem, nic więcej... Generalnie najlepsze efekty są osiągane w grupie (może być terapia grupowa) i ją zawsze polecam najbardziej. Zobaczysz jak będzie, pozdrawiam

      Usuń
  5. czy moglbys napisac (albo moze juz napisales, nie dotarlam) cos o roli wiary w Twoim trzezwieniu? Slyszalam, ze samo zaprzestanie picia mozna o kant d... oprzec, jesli nie ma zmiany myslenia, zmiany zycia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Na temat wiary jest sporo, poszukaj teksu Jestem katolem, najlepiej w google to wpisz dopisując Bez zniewolenia. Tam jest sporo informacji. Jest też tekst Jak przestać się martwić i bać. Więcej o wierze będę pisał na nowym blogu Wąska Ścieżka, link na samej górze po prawej. Oczywiście, tylko nie pić to co najmniej tortura dla nie pijącego i jego otoczenia.

      Usuń
  6. Witaj,
    Pisałam do Ciebie list już dwa razy A że pisze z telefonu to mi się skasowalo, no cóż nie mam superowskiego modelu, nie chce bo po co.
    Ale nie o tym a raczej o uzależnieniu. Mój mąż jest alkoholikiem a ja współuzależniona. Tak po krótce powiem że nie ma go bo poszedł pic po awanturze w której kazałam mu się wynosić żeby nie rozwalił nam chałupy i oszczędzil jedzenie. Swoją droga nie rozumiem dlaczego wielu alkoholikow tak postępuje tym bardziej jak kiedyś klepali biedę. Gdy ja nie chciałam a on chciał się "godzić" to wymyslal Metody żeby uszkodzić swoje ciało itp ja patrząc na konsekwencje ulegalam. A teraz boję się co będzie jak wróci...czy mam rozpocząć ciche dni czy pozwolić mu odejść (nie ma za co więc i tak swoje cztery litery będzie tu grzał). Jestem dzisiaj w takim dniu bezsilna ze sobą,z racjonalnym mysleniem o ile wspoluzalezniona takie ma. Nie gledzilam, nie prowokowalam. Sam z siebie chyba szukał powodu. Wziął parę ciuchow i wyszedł i nie zatrzymywalam go będąc konsekwentna. A jak najlepiej zachować się gdy wróci (nie był nigdy dłużej poza domem jak teraz)? Przeczekać aż wydobrzeje i samej zacząć rozmowę czego on chce? Jeżeli nie chce być z nami muszę to uszanować ale wiem że będzie żałował i wróci skulony prędzej czy później. Nie chce byc gora. Chce to dobrze "rozegrac" żeby nie pogorszyc. Boję się też że może posunąć się do zdrady a wtedy to już będzie koniec bo takie mamy zasady...I to mnie gnębi.Mimo moich średnio udanych Świat, życzę Wam Wesołego Alleluja!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, ach te telefony, znam to też :-) Ale do rzeczy, przeczytaj (pewnie czytałaś) ale zrób to jeszcze raz, artykuł jak pomóc alkoholikowi. Zaznacz co ty robiłaś źle do tej pory, przeczytaj też artykuł Jak przestać pić i zaznacz to czego nie zrobił twój facet. Na spokojnie, przeanalizuj listę błędów. Wiem że działają emocje i aby podjąć odpowiednie działania musi trochę zejść para z uszu. Oczywiście, jak będziecie rozmawiać to tylko kiedy opadną promile i kac, tylko jak zejdą emocje. Porozumienie jak nazwa wskazuje wymaga użycia rozumu, komunikacja to komunia was obojga. Skupiasz się na faktach, na problemie alkoholowym a nie wybrykach z przeszłości. Oceniasz wyłącznie zachowanie po alkoholu a nie męża. Jeżeli mąż dopuści fakt że ma problem to nie mam mowy o chałupniczej metodzie leczenia. Potrzebujecie terapii lub AA i Al-anon dla Ciebie. Nawet jeżeli mąż zacznie trzeźwieć a ty nic nie zrobisz ze sobą to zostaniesz w tyle i się nie dogadacie. Wspomnijcie sobie waszą przeszłość jeszcze z przed problemu alkoholowego to może was zmotywuje do działania. Jak będzie ciężko się porozumieć to napisz i daj list. Z listem jest o tyle lepiej że jest czas na myślenie dla mówcy i słuchającego. Jak coś to piszcie. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Witaj
    Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Jestem kobietą , przed 40. Osiągnęłam w życiu wszystko czego pragnęłam. Mam wspaniałą rodzinę, pracę , hobby ...i mam też problem z alkoholem . Właściwie wydawało mi się że wręcz nie mam z "nim" problemu i fajnie jest móc tyle wypić i nadal nieźle się bawić. Ale po ostatnim tygodniu , kiedy piłam 7/7 stwierdziłam że to jednak tak nie może być. Popijanie trwa dobrych 10 lat . Zaczęło się wśród znajomych, na imprezach , na grillu potem było z byle okazji...Tak jak piszesz okazja zawsze się znalazła. A jak się nie znajdowała to piłam ze smutku, z radości, z samotności , z beznadziejności , z samotności, z niezrozumienia , z powodu sukcesu , z dumy , z powodu nowego samochodu. Mąż krzywo zaczął na mnie patrzeć, dzieciaki były świadkiem mojej niby choroby dzień po a ostatnio wsiadłam na takim fleku za kółko że zabrało mi dupę na zakręcie i o mały włos nie wbiłam się w przystanek pełen dzieciaków...tak to wygląda. Dziś mija trzeci dzień odkąd nie tknęłam butli. Chcę Ci podziękować ,że otworzyłeś mi oczy i dałeś wiarę że można z tego gówna wyjść na prostą. Szczególnie jak się ma dla kogo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to mini świadectwo :-) Oczywiście że można wyjść z badziewia. Zawsze można. Trzymaj się zasad a na pewno uda się to podtrzymać. Jak będziesz miała pytania to pisz śmiało jak nie to odezwij się kiedyś ze szlaku ;-). Miłego :-)

      Usuń
  8. Jestem alkoholikiem.Własnie to sobie uswiadomiłem , po przeczytaniu twoich tekstów. pije od czasów studiów,około 20lat. na poczatku piłem sporadycznie. teraz od roku szukam okazji,aby pic często-w garazu, w piwnicy , w lesie itp.zawsze było piwko, teraz juz nawet "cwiarteczki". Teraz nie pije 5 dzien i zastanawiam się, czy dam radę.bardzo chce nie pic.zastanawiam sie nad szczepionką przeciwalkoholową, taki zabieg na rok.mam dobra pracę,ale cały czas mysle o alkoholu.w tej chwili bardzo nie chce pic, dla siebie i dla rodziny. mam pracę , w której jest mnóstwo pokus-szkolenia, wyjazdy integracyjne itp.Boje sie mityngów AA, gdyz wolałbym byc anonimowy- Kazdy mnie tutaj zna, jestem sznowaną osobą. Na razie próbuje nie pic do 1 czerwca i potem bede sobie stopniowo przedłuzał. ja czytałem twojego bloga, to wynika z niego, ze w mojej miejscowosci 70% jest uzaleznionych, a najbardziej chyba uzalezna piwo. Pozdrawiam serdecznie. mam nadzieję, ze jak następny raz tutaj wejde, to nadal nie bede pił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, super że masz takie postanowienie, widzę że w dobrej kolejności chcesz trzeźwieć. Najpierw dla siebie a potem dla rodziny. Tak ma być. Co do aa do poczytaj artykuł Mówić czy nie mówić o uzależnieniu, znajdziesz tam odpowiedź ;-) Jeżeli chodzi o szczepionkę to uważam że im mniej chemii tym lepiej po za tym wszystkie tego typu rzeczy jeżeli mają pohamować chęć picia to ok, jeżeli mają odwalić robotę z trzeźwieniem to nie, trzeźwienie polega na pokonywaniu nawyków, na rozwoju osobistym i duchowym i tam nie pomoże żadna suplementacja. Jako witamina, można pomyśleć jako antybiotyk? Nie! Możesz pomyśleć o jakiś spotkaniach terapeutycznych indywidualnych. Tak czy siak ważne by kuć żelazo póki gorące, nie pośpiechem ale też nie niezdecydowaniem. Entuzjazm należy pielęgnować ;-) Przed wszystkim dużo czytaj, jak będziesz chciał to pisz do mnie na email, nie odpiszę od razu ale odpisze na pewno, zawsze to coś :-) Miłego

      Usuń
  9. Witaj. Super blog. Wydaje mi się, że zaczęłam mieć poważny problem z alkoholem. Pracuje , dobrze zarabiam, mam dwoje cudownych dzieci i partnera. I mnóstwo znajomych, z którymi ZAWSZE się pije....nie ma spotkań bez alko...pije bardzo często. Moim zdaniem często. W tyg raczej nie ( zdarza się jedna, dwie lampki wina ) ale w weekend y już nad tym nie panuje. Pije wino..nigdy nic mocniejszego..ale pije poltorej butelki - czasem dwie..i tak w pt i sobotę. Kończy się zwykle tak, że nie pamiętam końcówki imprezy.. w zasadzie się to nam wszystkim zdarza...to czym się martwić...ja się boję. Nie mam pojęcia jak przestać. Nie chce zeby dzieci patrzyły na matke, ktora zasnEla na stole, ale jak jej partner jest tak pijany że się przewraca...niby nie jesteśmy patologia, bo w tyg żyjemy normalnie. Ale jak przychodzą weekendy , to jest alko są znajomi i jest impreza..chyba mam jednak problem..i czuje niesamowity lek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, statystycznie wśród uzależnionych od alkoholu typowej patologii jest najmniej. Tak się nam alkoholizm kojarzy bo zapamiętuje się te ekstremalne przypadki. Jak ksiądz to pedofil, polak to złodziej, patriota to kibic a ten to wandal. Stereotypów jest cała masa, pamiętać należy jednak że nie wszyscy są z tej samej szuflady. A lęk jest normalny, jak przed pójściem do lekarza... Pamiętaj tylko że strach ma wielkie oczy, tak było w szkole przed sprawdzianem, przed egzaminem na prawko i przed rozmową kwalifikacyjną. Tak jest kiedy chcesz powiedzie komuś coś delikatnego i jak się to kończy? Różnie ale nigdy nie tak jak projektował umysł. Poprostu zrób to, pójdź do terapeuty na spotkanie indywidualne, im szybciej tym lepiej :-)

      Usuń
  10. Ja tez mam problem pije juz nie tylko z chlopakiem narzeczonym ale sama i to prawie codziennie, teraz mamie ktor powiedzial ze ja pije chociaz nikt mnie nie widzial jak pije, pewnie jak kupowalam alkohol w sklepie. A staram sie o dziecko a to jest powazny problem te picie, u nas nie mam gdzie isc do AA zeby nikt o tym nie wiedzial, tak wiec nie wiem co mam robic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, super że zobaczyłaś w sobie że Twoje picie nie jest normalne. Jednak prawdziwe życie to też prawdziwe działanie. Jeżeli chcesz naprawdę zmienić swoje życie, jezeli naprawdę starasz się o dziecko to podejmiesz działania mimo strachu który ci towarzyszy. Każdy zaczyna tak samo, z nadzieją ale i w obawach i uwierz mi że Twoja sytuacja nie jest wyjątkowa :-) życzę ci wszystkiego dobrego ale pierwszy krok musisz zrobić ty.

      Usuń
  11. No tak, grill bez piwka - to żaden grill. A tak na serio sama przez długi czas miałam problem z nadużywaniem alkoholu. Piłam na umór już jako nastolatka - czułam się nieszczęśliwa przez większość czasu. W końcu nawet ojciec powiedział mi, że powinnam nauczyć się jakiejś kultury picia. Trzeba przyznać, że zrobił to delikatnie, bo jego nieprzytomną DOROSŁĄ córkę, zwieźli z ulicy jacyś randomowi obywatele. Szukać pomocy zaczęłam dla siebie i dla niego. Żeby nie było mu już za mnie wstyd. Tam gdzie wówczas mieszkałam działa poradnia Psychologgia Plus. Mają naprawdę fajnych terapeutów, którzy są sympatyczni i profesjonalni. Pan Maciej przez cały czas trwania terapii był wspierający i przyjazny. Z warszawskich ośrodków terapii ten mogę w 100% polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, super że ci się ułożyło. Dzięki za to świadectwo i polecenie ośrodka. Pogody w serDuchu :-)

      Usuń
  12. Mój znajomy jako nastolatek miał duże problemy z alkoholem. Okres buntu, złe towarzystwo a potem wszyscy znamy scenariusz. Po pół roku trafił do kliniki, której domeną było leczenie uzależnień młodzieży W Warszawie wtedy zaczynały powstawać takie ośrodki. Klinika ta pomogła mu bardzo szybko i uświadomiła gdzie popełnia błędy. Kiedy opuścił oddział to była całkowicie inny wesoły i szczęśliwy człowiek.

    OdpowiedzUsuń