sobota, 10 marca 2018

Jestem na YouTube

Pixabay


Witam Cię, w lutym 2018 roku przeszedłem na YouTube. Nie wiem czy na stałe ale na pewno w najbliższych miesiącach całą swoją uwagę będę poświęcał filmom. 

Jest to inna forma przekazywania tej samej treści która jak zawsze poświęcona jest alkoholizmowi i szeroko rozumianemu trzeźwieniu. 

Zapraszam Cię więc na kanał Bez Zniewolenia który znajdziesz pod tym linkiem

Subskrybuj kanał jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych filmach:


P.S. Oceniając i komentując filmy, doceniasz moją pracę. Dziękuje :-)

3 komentarze:

  1. Fajny pomysł z tym youtubem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że znalazłam Twojego vloga na YT. Przechodzę teraz przez bardzo trudny czas, ale to, że staram się zrozumieć, co się w moim życiu właśnie stało, bardzo mi pomaga. Mój niedoszły narzeczony (już ex) jest uzależniony i po wielu prośbach, groźbach i po kilku przerażających sytuacjach podjęłam decyzję o rozstaniu. Wcześniej kilka razy próbował przestać, ale na kilku tygodniach trzeźwości się kończyło. Kiedyś nawet nie byłam do końca świadoma tego, że ma problem, chociaż jego picie mi przeszkadzało. Nie chciałam jednak przyznać, że jest kłopot i często bardzo głupio tłumaczyłam sobie jego zachowania (np. ,,ludzie z jego kraju są znani z tego, że sporo piją" - pochodzi z jednego z krajów nordyckich). Kilka miesięcy temu doszło jednak do niebezpiecznej sytuacji, która otworzyła mi oczy (został zabrany przez pogotowie z pracy z powodu alkoholu). Dałam mu jeszcze jedną szansę, jednak już po krótkim czasie spokoju nawalił. Decyzja o rozstaniu była trudna, ponieważ w międzyczasie przeżył on tragedię (niespodziewanie zmarła jego mama), jednak mimo potwornych wyrzutów sumienia uznałam, że muszę odejść, ponieważ chciał się zmienić tylko ze względu na mnie (co sam przyznał), a nie widział, co alkohol robi z JEGO zdrowiem i że powoli już zagraża JEGO życiu. Chciałam i chcę, żeby zrozumiał, że chodzi tylko o niego i jego bezpieczeństwo i że musi wziąć odpowiedzialność za swój stan w swoje własne ręce. Ja nie mogę brać na swoje barki jego problemu i nie mogę wiecznie gasić jego pożarów. Wiem, że teraz chodzi na AA i mam nadzieję, że radzi sobie dobrze, ja jednak czuję się totalnie zmasakrowana psychicznie. Rozum podpowiedział właściwie, ale serce jednak się nie wyleczyło z uczucia. Mimo wszystko oglądanie Twoich vlogów bardzo mi pomaga. Czasem z lekkością opowiadasz o czymś, co dla Ciebie jest oczywiste, a dla mnie jest sporym odkryciem (np. odcinek o DDA i o tym, jakie zachowania są dla tych osób typowe - ja jestem taką osobą, mój tata zmarł z powodu alkoholu, gdy byłam dzieckiem). Planuję terapię i ogarnięcie swojego życia. Wiem, że ten komentarz jest dość długi (ale nie przeproszę, jak to DDA mają w zwyczaju;)). Chcę tylko, żebyś wiedział, że to, co robisz, ma OGROMNY sens i dziękuję Ci za to! Pozdrawiam Ciebie i Twoją rodzinę - Aga

    OdpowiedzUsuń