sobota, 12 marca 2016

Szambo czy górski potok?

Pixabay

To on chla!!! To on potrzebuje pomocy a nie ja!!! Powiedziała roztrzęsiona rodzina alkoholika. Przestał pić, chodzi na terapię i stał się jakiś dziwny!? Nie możemy się dogadać a miało być tak pięknie...
Nawet się nie spodziewasz jak często to słyszę... Rodzina częściej odmawia pomocy specjalistycznej niż sam alkoholik. Wychodzi z założenia że to źródło skażenia wymaga naprawy, zapominając o tym że trucizna roznosi się w stawie i to cały staw wymaga oczyszczenia a nie samo źródło.
Źródło się oczyści i nie będzie już zatruwać ale staw nadal będzie brudny i śmierdzący. Niby trutki już nie ma a szambo dalej się pokazuje...Kłótnie,kłamstewka, chora zazdrość, podejrzliwość, lęk.
Rodzina to zegar, jeżeli jakiś trybik szwankuje to cały mechanizm pada. Niestety większość z nas przypomina emocjonalnego kowala a nie zegarmistrza i samemu sobie nie pomoże. Najwyżej zamiast zegara będzie przystanek autobusowy który z wielkim uporem będziemy nazywać rodziną.
I wszystko jedno jaki masz problem, to że nie leżysz w rowie nie oznacza że sobie radzisz z emocjami, uczuciami i myślami.
Nie oznacza również że samemu sobie kiedykolwiek poradzisz
SB

5 komentarzy:

  1. W przypadku moich rodziców było podobnie.
    Mama myślała, że gdy mój ojciec przestanie pić, to ich małżeństwo będzie cudowne. A okazało się, że ojciec zamiast chodzić na piwo z kolegami, zaczął chodzić na różne spotkania grup AA i na prywatne spotkania z ich członkami. I też nie było go w domu.
    A mama nigdy nie poszła na żadną grupę terapeutyczną i ich małżeństwo jest nadal beznadziejne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojciec wpadł ze skrajności w skrajność, bywa. Niestety mama podobnie jak ojciec, sama sobie nie poradzi. Trudno coś polecić. Może spróbuj jeszcze z nią porozmawiać. Chyba że jest mur, wówczas szkoda. Lub też niech obejrzą sobie to : https://www.youtube.com/watch?v=vC1985TjGnE na początek ;-)

      Usuń
    2. Dzięki za link:)
      Raczej ich związku nic nie naprawi, bo złe relacje trwają już wiele lat..
      Właśnie te skrajności są najgorsze. Ojciec picie alkoholu zastąpił chodzeniem na terapie, udzielaniem się w stowarzyszeniach abstynenckich itd. Podobnie jak ludzie, którzy z ateizmu nagle wchodzą w głęboką religijność.

      Usuń
    3. Zapytaj tatę czy przeczytał Wielką Księgę i przyjął Program AA, jako swoją drogę wyzdrowienia z "czynnego" alkoholizmu. Bo jeśli tak, to w Wielkiej Księdze jest napisane, że najpierw trzeba zacząć od samego siebie. Pierwsze 9 Kroków nawet określa precyzyjnie jak to zrobić, żeby naprawić samego siebie, a nie świat wokół ustawiać po swojemu. Aby móc pomagać innym na mityngach AA i na innych spotkaniach to najpierw musimy uporządkować swój własny dom, a więc relacje z żoną i dziećmi. Nie jesteśmy przecież w stanie dać komuś czegoś, czego sami nie posiadamy - to jest napisane w Wielkiej Księdze. Ileż prawdy jest jednak w tym, że jeśli chcesz schować pieniądze przed "aowcem" to włóż je do Wielkiej Księgi - tam na pewno nie zajrzy! :) - choć o Programie to wie przecież wszystko. Ja dokładnie tak samo zaczynałem swoją "karierę" w AA. Zachłysnąłem się cudowną atmosferą w AA, tym zrozumieniem i akceptacją. W rzeczywistości zamieniłem tylko kolegów z knajpy, którzy mnie przecież rozumieli i akceptowali, na kolegów z AA, którzy dawali mi dokładnie to samo. Kiedyś, jak mnie żona wkurzyła to trzaskałem drzwiami i wychodziłem do knajpy na pięćdziesiątkę, teraz, jak mnie żona wkurzyła, to trzaskałem drzwiami i wychodziłem na "mityng pięćdziesiątkowy", chlapnąć sobie "zrozumienia" i "naładować baterie"... Coś się jednak zmieniło - kiedyś robiłem to przez żonę a teraz dla żony - cóż za hipokryzja :). Dla żony moje zaprzestanie picia niczego nie zmieniło. Jak piłem to mnie w chacie nie było, jak przestałem pić to też byłem w domu gościem. Wtedy - bo żona mnie nie rozumie - teraz - bo mnie nie wspiera i niczego ze sobą nie robi! Miałem szczęście, doprowadziłem swoją rodzinę na skraj przepaści ale nie czułem się usprawiedliwiony okolicznościami. Zapytałem alkoholika, który miał fajne relacje z żoną, gdzie on taką znalazł, co to go teraz rozumie? Powiedział, że to nie ona, ale on się zmienił, bo wprowadził zasady programu AA do swojego postępowania. Poprosiłem, żeby mnie tego nauczył i mi pomógł. Dzisiaj uczymy się z żoną siebie od nowa, to arcyciekawa przygoda i lekcja "miłości". Rodzina jest centrum mojego wszechświata i tu się wszystko zaczyna i kończy. Łatwo nie jest, ale o to chodzi, bo jakby było łatwo, to byłoby nudno :). Zbyt trudno też nie jest... moja żona nadal "nic" ze sobą nie zrobiła - nie chodzi na żadne Al-anon, nie lata do terapeutów. Dzisiaj to mnie koledzy w AA pytają, co ja zrobiłem, że mam taką fajną rodzinę. Robię to, co mi "zrobiono". Zapraszam ich do mojego domu, robię kawę, otwieramy Wielką Księgę i zaczynamy - od początku - niezależnie ile kto nie pije. Polecam :)

      Usuń
    4. Najgorsze jest właśnie wpadanie z jednej skrajności w inną.
      Ktoś przestaje pić i uzależnia się od grup AA i organizacji abstynenckich.
      Znam osobę, która zaczęła palić papierosy po tym jak przestała pić alkohol. Mam też znajomego, który po rzuceniu palenia zaczął jeść tak dużo, że przytył aż kilkanaście kilogramów.
      Masz rację, że powinno się zacząć od siebie i swojej rodziny. Gratuluję, że udało Ci się naprawić relacje z żoną:)

      Usuń