piątek, 12 sierpnia 2016

Nigdy się nie poddawaj !!!




Nigdy się nie poddawaj !!!

Milion składa się z pojedynczych złotówek,
Dom mieści tysiące cegieł,
Życie w pełni to pojedyncze chwile składające się w całość,
Tytuł naukowy to lekcja po lekcji.

Wielokrotnie się poddawałem, jeszcze więcej razy napełniały mnie wątpliwości. Jednak są rzeczy które dokończyłem i mimo że było kurewsko ciężko twierdze, było warto !!!
Nigdy, przenigdy się nie poddawaj !!!

A na zdjęciu JA :-) w końcu u siebie :-) Data realizacji, przyszły rok lato. Obiecałem Bogu że pójdę z buta do Częstochowy po zakończeniu więc muszę się zgrzewać ;-)

środa, 10 sierpnia 2016

12 Kroków AA, Krok siódmy: "Zwróciliśmy się do Niego w pokorze aby usunął nasze braki"

Pixabay


Jak ja długo się zbierałem żeby ten krok napisać... Czy jest on jakiś trudny? Czy jest on bardzo głęboki? Czy jest on sensem życia? Cóż, tak się długo zbierałem żeby go napisać, ponieważ... są wakacje ;-D To lecimy ;-)

Hmmy, jakbym zklecił kilka starych artykułów do kupy to byłby świetny materiał do tego tematu, jednak tego nie zrobię dla zasady. Po prostu podstawy tego kroku przewijały się na blogu wielokrotnie dlatego że 12 kroków to świetny program duchowy i rozwijając się nawet z innej ścieżki w końcu i tak się trafi na ten program, bezpośrednio lub pośrednio. Po prostu są pewne uniwersalne prawa które i tu się przejawiają.

Po pierwsze pokora. Pisałem na jej temat dużo. Ale jeszcze raz i króciutko:

MIT: Pokora to uległość, to samobiczowanie, to wyrzeczenie się jakichkolwiek dóbr, to naiwność.

FAKT: Pokora to odwaga, to przed wszystkim umiejętność widzenia siebie w prawdzie! To życie w pozycji nie na kolanach, ale też nie na palcach. Ilu z nas w praktyce charakteryzuje się pokorą? Prawie nikt! Kiedy mam pogodę ducha to pokora jest jakby naturalnym stanem mojego istnienia. Kiedy na różne możliwe sposoby odbieram sobie spokój pycha wyłazi ze mnie każdym otworem...

Nie umiem wtedy przyznać się do błędu, wkurzam się jak mi ktoś zwraca uwagę, próbuję sobie przedłużyć wacka autem, domem, tytułem przed nazwiskiem, smartfonem i innymi dobrami.
Lub też z drugiej strony, uważam się za nic, sądzę że do niczego się nie nadaję, że żona mnie zaraz kopnie w cztery litery, że jestem nie lubiany i trudno ze mną żyć. Że jestem nic nie wart i nikomu nie zależy na mnie.

Znajome?
Powiem tak, na szczęście, coraz rzadziej czuje stan pychy co nie znaczy że bardzo rzadko. Oczywiście pycha zostanie ze mną do końca życia bo ego jest wryte w każdą komórkę ciała, jednak bez świadomości jego istnienia i bez najmniejszej jego kontroli życie zamienia się w piekło. Nie bez powodu egoizm jest pierwszym grzechem i za nie zły wyleciał z Niebios.

No bo każdy grzech, każdy! Pycha, chciwość, pożądliwość, zazdrość, obżarstwo, gniew i lenistwo (tu siedem głównych) mają swoje źródło w JA. Ja chcę, kasy, kobiet/mężczyzn. Ja chcę tego co ty masz, chcę się objeść, jestem zły kiedy nie mogę mieć tego czego chcę. Mi się nie chce, bo się boje, bo jestem leniwy.
Jak widzisz, wszędzie jest JA, JA, JA. Zawsze na pierwszym miejscu JA.

Stąd istotne by chociaż mieć na uwadze jego istnienie, w przeciwny razie Twoje, moje czy czyjekolwiek życie będzie dziełem popędów a dążenie do spokoju, szczęścia i miłości w najlepszym wypadku będzie na chybił trafił.

Więc pokora to podstawa, oczywiście nie można popaść w drugą skrajność, naiwność, uległość itd. Jednym z podstawowych narzędzi do trenowania pokory jest prawdomówność, odpowiedzialność, odwaga. Na tych cechach warto się skupić by rozwijać w sobie pokorę.

Bla, bla, bla. No i niby po co to wszystko?! 

Żebyś się nie zabił dosłownie lub w przenośni a jak prawie to zrobisz żebyś się nauczył czegokolwiek.

Pokora to ostatnie koło ratunkowe. Gdybym nie zdobył się na najmniejsza dawkę pokory nigdy bym nie przestał pić a biorąc pod uwagę jak żyłem to albo bym siedział albo bym nie żył i to już dawno.
To dzięki pokorze zdobyłem się na to by spojrzeć na odbicie w lustrze tak jakim jest.

Nie widziałem człowieka który sobie świetnie radzi w życiu bo tak nie było, nie widziałem też skończonego drania bo bym poszedł dalej pić. Widziałem kurewsko zagubionego faceta którego jednak nic nie usprawiedliwia. Dlatego przestać pić to jedno, zrobić ze sobą porządek to już inna sprawa...

Sytuacji w których pokora była dla mnie jedynym ratunkiem było jeszcze kilka. Ale już mniejsza o nie, sądzę że wiesz o co chodzi.

Kolejną sprawą która dotyczy każdego stąpającego człowieka po ziemi jest pokora jako narzędzie nauki. Weź taki przykład.

W szkole napisałeś egzamin z bykami. Nie jakaś zemsta nauczyciela a oczywiste błędy! Bywa, życie. Kiedy się czegoś nauczysz? Jak obwinisz cały świat za to czy jak weźmiesz porażkę na klatę i przekujesz ją w doświadczenie i mądrość?
No logiczne że tylko po przez pokorę można się czegokolwiek nauczyć.

Dotyczy to również dzieci, kiedy jako dziecko jechałeś pierwszy raz rowerem i wywaliłeś się na nim a rodzic chciał Ci pokazać jak masz jechać by się nie obalić to co? Foch na mamę, tatę i powrót z rykiem do domu sprawiły że się nauczyłeś? Czy może jednak skorupa egoizmu trochę pękła i wpuściła odrobinę światła pokory, posłuchałeś rad i się nauczyłeś jeździć?

Dorosłe życie jest takie samo! Bieda z nędzą w domu a ty jesteś zły na cały świat za to? Wkurzasz się jak Ci ktoś zwraca uwagę zamiast wziąć się do roboty? Kiedy coś w Twoim życiu się zmieni?

Spałeś z koleżanką i ona zaszła w ciąży (jakby ktoś kurna od spania zachodził w ciąży...)
Kiedy staniesz się mężczyzną? Jak uciekniesz w podskokach czy jak weźmiesz ojcostwo na klatę? No co tygrysie, kiedy?

Są to dość skrajne ale nie obce przypadki. Pokora i nauka z niej wynikająca bywa bardzo subtelna. Na przykład idziesz do urzędu coś załatwić i ludzie są dla Ciebie nie mili. Kiedy szybciej coś załatwisz? Jak rozedrzesz ryja czy jak z uśmiechem na twarzy powiesz, proszę pana, proszę pani, proszę mi pomóc i to wytłumaczyć? Oczywiście czasami trzeba ręką w stół pieprznąć ale są to ekstremalne przypadki.  Więc pokora i jeszcze raz pokora.

Bo wielkie dobro w bólach się rodzi, jest takie przysłowie. Oczywiście jest ono ogólne bo wcale tak nie musi być. Mówi się że człowiek uczy się na błędach.
Powiem tak, większej bzdury nie słyszałem. Człowiek w ogóle nie uczy się na błędach, ludzie to nie stabilne emocjonalnie, egoistyczne i zadufane w sobie istoty. Całymi latami, całymi wiekami popełniają te same błędy!

Człowiek pokorny, ten uczy się na błędach. Uczy się bo jest w stanie wziąć odpowiedzialność za porażkę i wyciągnąć z niej wnioski. Pomyłkę traktuje jako drogę do celu! Ktoś kto nie ma zamiaru spojrzeć na swoje wady i błędy nigdy niczego w swoim życiu nie zmieni! Tu znowu kłania się najbardziej podstawowy grzech, pycha! To ten kawałek który ma każdy człowiek jest odpowiedzialny za wszelkie problemy w Twoim życiu. Ten kawałek pozostawiony bez świadomości i kontroli.

Przez pychę udajesz kogoś kim nie jesteś, stąd boisz się przyznać do błędu. Często nie świadomi, najczęściej zresztą nie świadomie! To przez pychę leczymy wewnętrzne kompleksy pracą, materializmem, pieniędzmi, gadżetami, seksem, używkami. Zamiast spojrzeć na swoje wady, zaakceptować je by móc jedna po drugiej małymi kroczkami pozbywać się ich, idziesz do sklepu, kupujesz coś na co prawdopodobnie Cię nie stać, przyklejasz sztuczny uśmiech na gębę i już jesteś lepszą wersją samego siebie! Nie, nie, to działa ale tylko na chwilę.
Im bardziej w to brniesz tym bardziej oddalasz się do spokoju, szczęścia i miłości. Czyli od tego czego tak naprawdę szukasz od dzieciństwa.

Dobra materialne nie są złe, są konieczne a i otoczenie się pięknymi przedmiotami jest w porządku. Jednak nigdy nie może to się stać istotą Twojego życia! Co to znaczy? Jak masz wypasiony dom, samochód, telefon czy zegarek, świetnie! Ale jak ich nie masz, to też ok!!!

Więc co? Czy mam postawić siebie na drugim miejscu? Owszem masz! Czyli co? Mam postawić innych ludzi na pierwszym miejscu? Pomagać innym? 

NIE!!! To znaczy tak, pomaganie jest bardzo ważne! Ale nie może ono stać się celem samym w sobie! Bo po pierwsze możesz założyć fundacje a później karmić na bankiecie swoje ego tym jak wszyscy mlaskają jaki jesteś wspaniały ;-)
Lub też Twój altruizm może zamienić się w zwykłą naiwność bo hien na tym świecie nie brakuje!

Więc kto na pierwszym miejscu? Odpowiem w trzech literach... BÓG

A to już temat na inny artykuł ;-)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Każda okazja jest dobra




Ostatnio w barze mlecznym trafiłem na takie coś :-) Brzmi to co najmniej dwuznacznie ;-) ale oczywiście na plus tak jest.

Każda okazja by zmienić coś w swoim życiu jest dobra, to właśnie dziś, własnie teraz możesz coś zrobić. Nie możesz nic zrobić wczoraj ani jutro, więc nie żyj zasadą "Zacznę się odchudzać jak schudnę" bo lepsze jutro nie nadejdzie,

jedyne co masz to chwilę obecną, tylko tą i tylko w niej możesz wypracować lepsze jutro.
Bo rozwój osobisty i duchowy to nie 500+, to ciężka ale opłacalna harówa :-D

Człowieku !!! Ucz się na błędach !!!

Pixabay


Taka krótka myśl. Ostatnimi czasy trafia do mnie dużo wieści dotyczących błędnego koła życiowego. Co to znaczy?

Piłem bo miałem kłopoty, miałem kłopoty bo piłem.

Nie dogadywałem się z żoną bo ja byłem mądrzejszy, nigdy nie stawałem się mądrzejszy bo nie słuchałem rad, między innymi żony.

Nie miałem kasy bo w kółko narzekałem na innych a sam się nie wziąłem za siebie. Nie brałem się za siebie bo to inni powinni mi dać.

Takich przykładów mógłbym wymieniać setki. Wszystkie one kończą się punktem kulminacyjnym. Rośnie, rośnie, rośnie i jeeeeb!!! No logiczne że walnie jak się ciśnienia nie wyreguluje.
I dobrze, jak walnie to znaczy że jest jeszcze w Tobie życie, jak boli znaczy że żyjesz, jak cierpisz znaczy że jesteś w dobrym momencie żeby coś w życiu zmienić.

I co? No i kurwa nic! Przepraszam że tak dosadnie ale czasami mam ochotę ludziskom do dupy nakopać. Nie żebym był lepszy, mam masę wad, z niektórymi się ciaćkam bo jestem leniwy i niektóre z nich są przyjemne.

Ale jak już po raz cholera wie który budzę się z ręką w nocniku to coś kurna nie gra! Żebym chociaż obudził się z łapą w innym klopie, znaczyłoby to że podjąłem próbę jakieś zmiany a że nie wyszło? Cóż, mi nie które rzeczy też nie wychodzą.

Szkoda że włosów na głowie to nie dotyczy, z drugiej strony łysego osła też nie widziałem... Taka dygresja ;-)

Wracając do tematu, kolejne zwolnienie z pracy, może kłótnia w rodzinie? Ente z rzędu zapicie lub zerwanie związku? Życie, do tego momentu rozumiem i nie oceniam.

Chcesz wrócić do pracy, pogodzić się z rodziną, przestać pić czy na nowo rozpalić iskrę w związku?
Super! Z całego serca kibicuję i na ile umiem to chętnie pomagam. Drogą email czy na żywo.
Ale na Boga!!!

Weźta się czegoś nauczta!!! Usiądź na dupe i napisz co zrobiłeś nie tak że jesteś w tym miejscu w jakim jesteś. No bo wszystko na świecie ma przyczynę i skutek. Z ludzkiej ręki nie ma cudów, z Boskiej owszem ale nie o tym.

Skup uwagę na swoich błędach ale nie po to by za chwilę iść się nachlać albo wyrzygać komuś jego wady ale po to by obrać kierunek ich zmian. Nie wszystko, nie zaraz ale tak by przynajmniej półroczny bilans był na plus!

Chcesz odbudować miłość! Coś pięknego, sami to z żoną robimy do dzisiaj i obyśmy nigdy nie przestali. Jest naprawdę świetnie, ale lekko nie było. Zwłaszcza mi, żebym ja kobicie racje przyznał?! Oczywiście bywa że ja ją mam, ale moje kochanie wielokrotnie mi dupsko uratowało.

Więc jak się wam kochani sypnie to weźta se powiedzta co w sobie lubicie a czego nie i wada za wadę wywalcie z życia. A nie, namiętny seks po zadmymie i jakby nigdy nic. No kurna! Mylić się to nic złego, ale w kółko to samo? Helo!!!!!

Najważniejsze, uczyć się na błędach znaczy szybciej wyłapywać związki przyczynowo skutkowe. Jak widzisz zachmurzone niebo to wychodzisz z parasolką bo już nie raz Ci łeb zlało. Jak wieczorem zjesz grochuwe to zasypiasz przy otwartym oknie, bo było już groźnie ;-)

Jak w pracy czy w domu widzisz że trafiasz na konflikty, jak znowu Ci miłe wspomnienia opilstwa wracają, jak znowu nakręcasz się na partnera lub godzisz się na ciche dni to na litość Boską, nie brnij dalej tylko krzycz w sobie STOP!!!

Uczyć się na błędach to w końcu ich nie popełniać, kiedy chcesz nie popełnić tego samego błędu jeżeli zawsze leziesz dalej mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią STÓJ, ZATRZYMAJ SIĘ, POMYŚL, POCZEKAJ LUB ZADZIAŁAJ, COKOLWIEK BYLEBY COŚ INNEGO!!!

Uczę się proszę na błędach...
A jak nie, to też nic nie mam przeciwko, taplaj się w swoim bagnie dalej ale nie narzekaj!!!

Może Cię zainteresuje : To co mam zrobić?