Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieniądze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieniądze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Jak być zadowolonym z tego co się ma?

Pixabay


Jeden z tygodni w "Kursie realizacji marzeń" to tydzień  "Cieszę się z tego co mam, wiem i doświadczyłem"

Jest on w moim odczuciu na tyle ważny że postanowiłem napisać o nim artykuł :-) Skupimy się na naszych potrzebach, mamy je wszyscy, bez wyjątku. Postaramy się, odpowiedzieć sobie na pytanie czy są to nasze potrzeby czy narzucone. Najważniejsze, postaramy się przefiltrować to co dla nas potrzebne a co zbyteczne, to co praktyczne a to co nie koniecznie potrzebne.

Generalnie porozmawiamy trochę o pieniądzach i mam gdzieś że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. O seksie też się nie rozmawia i efekty tego są różne...Kolejna rzecz to nie będę dzielił na aktywa i pasywa. O tym że ogólnie lepiej wydawać pieniądze na coś co zarobi można przeczytać tu Dlaczego nie mam pieniędzy? 

Dzisiaj skupimy się na przyjemniejszej części tego tematu, na pasywach, na przyjemnościach związanych z kupowaniem :-) 

Zanim zacznę to chciałbym przetoczyć słowa Jacka Walkiewicza, mówi on że w życiu są rzeczy które się opłaca i są takie które warto. To co się opłaca nie zawsze warto, to co warto, nie zawsze się opłaca. 

Dla zobrazowania podam przykład, czy opłaca się chodzić do pracy której nienawidzę tylko dla dobrej pensji? No pewnie że się opłaca :-) ale nie warto.
Czy opłaca się wyłożyć tysiaka za skok ze samolotu z 4000m? Oczywiście że się nie opłaca, ale warto :-)

Ta mała/duża duża różnica jest ważna. Pamiętajcie o niej zawsze kiedy podejmujecie jakieś decyzje :-) Chcę poruszyć jeszcze jedną ważną rzecz, to co się opłaca lub nie opłaca i to co warto lub nie warto dla każdego z nas może być inne. Jak to rozpoznać? Co jest tego miarą?

Powiem wprost, miarą jest zasobność naszego portfela. Kiedyś kupowałem wyłącznie pasywa, nie szukałem sposobu na rozwinięcie swoich dochodów. Jedyną możliwością jak mi się wtedy wydawało był etat. Zaznaczam że etat nie jest zły! Podobnie jak własny biznes ma plusy i minusy :-)

Wracając, sam kompletnie nie potrafiłem odraczać nagrody w czasie! Od zawsze miałem bzika na punkcie dobrego HiFi. Ile ja tych gratów przerobiłem to jest obłęd :-) Dzisiaj kupiłbym dobre auto za to, może i z salonu... cóż? Nauka na własnej dupie kosztowna ale skuteczna ;-)

Akurat kupowałem drogi sprzęt z dwóch powodów.
a) Bo od zawsze lubiłem muzykę i przeżycia związane z nią
b) Bo chciałem robić wrażenie na kumplach

I to niestety punkt "b" (nie "g" ;-) był powodem moich kłopotów. Upłynęło duuuuużo wody w Wiśle zanim zrozumiałem że szukanie siebie po za sobą, tu akurat w HiFi z góry jest skazane na porażkę. Przedłużanie penisa wielkością głośników raczej jest głupie. Dzisiaj mam dobre choć za ułamek ceny tamtych sprzętów kolumny które dają mi mnóstwo frajdy. Koniec końców w obu wypadkach mam ciary na plecach podczas słuchania muzyki, natomiast dzisiaj nie rywalizuję ze swoim ego, dzięki czemu trochę miedziaków zostaje w kieszeni ;-)

Oczywiście nie zdziadziałem, kiedyś spełnię swoje marzenie z dziedziny HiFi. Różnica jest natomiast następująca:
a) Nie teraz bo mam ważniejsze wydatki takie jak budowa domu, wakacje i bieżące potrzeby
b) Zrobię to wyłącznie dla siebie :-) nie szukając jak dawniej poklasku wśród znajomych, dzięki czemu się nie śpieszę, może się nawet okaże że całkiem mi przejdzie.

Oczywiście z ekonomicznego punku widzenia kupno takiego sprzętu się nie opłaca, jednak warto :-)
Jak widać, hobby to nadal dla mnie ważne, jednak są rzeczy ważne i ważniejsze ;-)

Oczywiście można powiedzieć że stałem się bardziej odpowiedzialny itd. Dlatego nie bawię się w takie rzeczy.
No cóż, może tak, może nie. Podam kilka przykładów w których widać że chcemy więcej niż nam potrzeba. Co się nie opłaca i często nawet nie warto...

Taki smartfon, dzisiaj chcą go wszyscy albo większość. Najlepiej pożądanej marki, a tym czasem na ile go wykorzystamy? Wiecie kupowanie takiego urządzenia za ponad tysiaka lub dwa, wyłącznie do dzwonienia i smsowania jest dla mnie trochę onanizmem  i to w tym złym wydaniu ;-)

Jeszcze z rok temu większość z nas nie korzystała z funkcji podstawowych tj. przeglądarka internetowa, emaile, komunikatory, nawigacje, strony społecznościowe. O funkcjach bankowych czy technicznych aplikacjach nie wspomnę. Więc kupujemy telefon za ponad 1000zł lub 2000zł (nie ma telefonów za "złotówkę" spłacamy je w droższym abonamencie względem samej karty sim) kupujemy więc drogi gadżet korzystając z jego najgorszych wad, delikatna konstrukcja i beznadziejna bateria - względem zwykłych telefonów. Raczej  średni pomysł...

Mimo że jestem maniakiem technologicznym to po rozpadnięciu się mojej starej smrtfonowej Nokii kupiłem inną, za 250zł kilkumiesięczną nie używaną :-) i uwierzcie mi że ten telefon zapewnia mi wszystko co wspomniałem wyżej, również jako blogerowi :-) Nie ma tylko jednej funkcji, dzięki temu telefonowi nie staje mi kiedy go wyciągam z kieszeni ;-P, plusem jest jednak brak podatku od nowości i logo producenta :-)

Samochód, cóż, od czterech lat jeżdżę Skodą :-) Nie powiem że bym nie chciał innego auto bo bym chciał, ale na dzień dzisiejszy, wiezie mnie tak jak większość aut. Mało pali i części tanie do niej jak do roweru :-) Czyli eksploatacja niedroga. W przyszłości kiedy te ważniejsze rzeczy zostaną spełnione to przyjdzie czas na auto. Dzisiaj mimo że nikt nie ogląda się za mną kiedy jadę miastem to wolę spontanicznie wyskoczyć nad Bałtyk, lub na przecenę do galerii niż płacić ratę samochodu...

Dom, większość z nas buduje na hipotekę. Ok, rozumiem, nie będę pisał o plusach i minusach takiego rozwiązania bo to nie czas i miejsce. Jest w internecie sporo na ten temat. Więc w porządku, bierzemy kredyt na całe życie i co? Budujemy wielgachne domy które będą dodatkowo kosztowały więcej w utrzymaniu względem małych. Nie dość że rata takiego budynku to minimum 1800-2500zł na miesiąc to ogrzewanie, remonty (tak przez trzydzieści lat będą co najmniej 3 większe remonty) będą duże.

Zajmuję się budowlanką już ładnych kilka lat i widzę że w bardzo wielu miejscach przepłacamy.
Sam wychowałem się w 50m2  rodzicami i dwójką rodzeństwa. Daje to 10m2 na głowę, Dzisiaj jest nas trójka (żona, ja i córka) i nie potrzebuję 200m2 dla nas.
Oczywiście zaraz odezwą się głosy że piszę tak bo mnie nie stać. Cóż, jeżeli ktoś bierze kredyt na budowę to go nie stać, to chyba logiczne. Sam jeszcze nie mam kredytu i jeżeli miałbym wziąć to i tak szedłbym po najmniejszej linii oporu.

Ostatecznie i tak większość czasu spędzę w jednym pokoju w jednym fotelu, więc po co mi ich 10? Dzieci dorosną i pójdą w świat a mi zostanie jeszcze spłata. Kochani, jeżeli będę dysponował kiedyś dużą kasą, ta ok, ładny dom nad jeziorem to by było coś, ale jeżeli chce ktoś kredyt, to duży dom ani się nie opłaca, ani nawet nie warto.

Ostatecznie to co się opłaca i to co warto dla każdego jest czymś innym! Ktoś kto kolekcjonuje znaczki bez problemu wyda kilkaset złotych na jakiś unikat, gdzie taki wydatek dla kogoś innego będzie lekką przesadą i obaj będą mieli racje. Piękny ten świat :-)
Ważne by sobie odpowiedzieć na pytanie czy to aby dla mnie czy sąsiada, jak często będę z tego korzystał, czy w ogóle to wykorzystam itd.

Najlepiej, najwygodniej czujemy się w dopasowanych butach, jeżeli uznamy że nasze zarobki będą stopą to wydatki niech będą butem. Jeżeli wydatki będą za duże to nasz but będzie ciasny, będzie uwierał i ciężko się pójdzie przez życie. Jeżeli będziemy sępić na każdym kroku to but będzie za luźny i również będzie niewygodnie. Wszyscy wiemy że najwygodniej w dopasowanych butach, ewentualnie ciutek luźniejszych ;-)

Edytowany: 30.06.2015
Ćwiczenie praktyczne : Z mojego doświadczenia jednym z najprostszych sposobów na radość z tego co się ma jest pielęgnacja. To znaczy że jeżeli masz starsze auto i marzysz o nowym, a na teraz masz inne wydatki to zadbaj o to co masz, okurz, umyj, na woskuj, zawieś choinkę zapachową itd. To samo dotyczy mieszkania, domu, sprzętu czy czegokolwiek, nawet związku. Aby być zadowolonym z tego co się ma, warto to pielęgnować :-)

A wy, jakie buty nosicie? :-) Sylwester Bykowski (Aquarius)

A to Wojciech Cejrowski Boso przez świat - Luksus  , polecam jako dopełnienie tego artykułu :-)



Skopiowano ze strony:http://potworek.com/dowcipy- potwornie dobre dowcipy!

piątek, 8 maja 2015

Jak dbać o zdrowie, czyli trochę światła na autorytet...

Pixabay


Zacznę od pytania, czy jesteś koniem?
Skąd to pytanie? Hmmmy, parę lat temu sam sobie je zadałem, czy Ty je sobie zadasz to już zależy od Ciebie. Jakiego konia mam na myśli? Chodzi mi o klapki, o klapki na oczach.

Chodzi mi o bardzo wąski zakres widzenia, jak kiedyś ktoś mądry, nie pamiętam kto, powiedział Patrzeć nie znaczy widzieć, słuchać nie znaczy słyszeć. Tak, jest to szczera prawda!

 Jezus mówił że jeżeli chcesz zostać moim uczniem to musisz zapomnieć o wszystkim czego się do tej pory nauczyłeś. 

Można też powiedzieć zdejmij te klapki z oczu!

Czym są owe łuski, programy, klapki? To przekonania! Nie będę się rozpisywał na temat przekonań, pisałem o tym w "Jak zrobiłem z piekła raj" Powiem tylko tyle że rodzimy się w pewnym sensie jak czysta kartka, epitety takie jak polak, chrześcijanin, kociewiak, zostały mi wgrane, gdybym urodził się kilkaset kilometrów w lewo lub prawo co przy długości równika jest jak rzut kamieniem, moja tożsamość była by zupełnie inna!

Miej to na uwadze! Normalność jest zawsze subiektywna, zawsze zależna od miejsca i czasu! Naprawdę warto czasami zanegować wszystko włącznie z własną tożsamością. Po co?! Ano po to żeby widzieć i słyszeć a nie tylko patrzeć i słuchać! Po co?! Ano po to by uniknąć masę niepotrzebnych kłopotów! Takich codziennych, które prędzej czy później przyjdą i do Ciebie.

Weźmy taką medycynę, w naszej kulturze medycyna akademicka jest wiodąca. Ok, nic w tym złego! Do momentu kiedy trzeba się leczyć. Żeby nie było, medycyna ta daje dużo możliwości, złamania, skręcenia, operacje. Wielu ludzi by nie żyło gdyby nie osiągnięcia współczesnej chirurgi, akurat mnie też to dotyczy! Jestem wdzięczny tej medycynie za ocalenie życia!

Jednak jest też druga strona medalu, proszę, nie musisz się ze mną zgadzać, ale użyj umysłu, czystej logiki. Nie odwołuj się do przekonań, nie szukaj teorii spiskowych, odwołaj się do czystej logiki, tak na chłopski rozum!

Pomyśl chwilę, świat w głównej mierze opiera się na pieniądzu, czy się podoba czy nie, to tzw. kraje rozwinięte są ściśle związane z pieniędzmi, niemal od zawsze! Za pewne miałeś taką sytuację że jakieś urządzenie np. pralka, lub coś innego zdechła po okresie gwarancji. Wszyscy wiemy jakie dzisiejsze auta są słabe. Co jest tego powodem?

Pomyśl chwilę, jak by wyglądała gospodarka która była by zrównoważona? Była by to gospodarka bez przychodu! No bo po co kupować pralkę skoro moja stara działa? No właśnie, gdyby robić dzisiaj rzeczy trwałe jak kiedyś to po kilku latach rynki świata zostały by zapełnione, popyt spadłby niemal do zera i obecny układ polityczny świata padłby jak domek z kart. Można by inaczej, ale świat musiałby się oprzeć na wzajemności a nie zależności. Na razie nie zapowiada się na zmianę... chyba?

Nie jestem przeciwnikiem kapitalizmu, żeby było jasne! Ale jako humanista uważam że są kurwa pewne granice! Teraz pomyśl chwilę :

Wartość rynku :

Rynek farmaceutyczny w Polsce rozwija się dynamicznie od kilku lat. Według danych CAGR (ang. Compound Annual Growth Rate), w 2003r. osiągnął on wartość 12,9 mld PLN i systematyczne wzrastał do 2011r., kiedy zanotował poziom 22,3 mld PLN (ceny netto). Wyjątek stanowi jedynie 2012r., kiedy w wyniku wprowadzenia przez Ministerstwo Zdrowia „Ustawy z dn. 12 maja 2011 o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych” [Dz. U. 2011 nr 122 poz. 696.], doszło do regresji rynku. Dochód dla sektora farmaceutycznego spadł wtedy o około 5,4%. Spowodowane to było chaosem powiązanym z ustalaniem nowych list refundacyjnych oraz ciągle zmieniającymi się pozycjami preparatów medycznych dostępnych w tym wykazie. W przypadku 2013r., rynek odrobił ostatecznie straty zanotowane dla okresu poprzedniego, uzyskując wartość 27,7 mld PLN. W przypadku pierwszego półrocza 2014r., porównując go do równoległego okresu z 2013r., można zaobserwować wzrost tej wartości dla całego rynku aptecznego ale również dla wszystkich jego części składowych. (źródło - internet)

Czy widzisz jakie są to pieniądze!!! Teraz zastanów się czy zdrowi ludzie pójdą do apteki, czy zdrowi ludzie wygenerują tak potężne zyski? Nie szukaj tu teorii spiskowej, oprzej się na liczbach.
Teraz, głęboko się zastanów czy zdrowy pacjent to dobry pacjent?

Więc co zrobić? Żeby było jasne, kiedy boli mnie głowa to bywa że biorę tabletkę i jest ok. Na ogół wstrzymuje się, ale jeżeli nie przechodzi to biorę tabletkę. Ważne by na tyle ile się da nie brać ścierwa! Wiesz że jeżeli stosunek napraw do zniszczeń w ciele wynosi 51% do 49% to lekarstwo jest uznane za działające?

Moja córka miała atopowe zapalenie skóry, w medycynie akademickiej proponowano wyłącznie sterydy i psychotropy na noc by się nie drapała. Oczywiście odpuściłem sobie pomysł z psychotropami, a steryd w postaci maści otrzymała kilka razy. Zniszczenia jakie sieją sterydy są przerażające (oczywiście to zniszczenia na raty i odpuściliśmy tak szybko jak było to możliwe) więc poszukaliśmy naturalnych metod leczenia.

Skąd sprzeciw wobec naturalnych metod leczenia? Przecież te metody powstawały przez tysiące lat, z babci prababci, są sprawdzone! Jak mówi stare mądre przysłowie, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę.
Znowu odwołuje się do logiki. Pomyśl że przychodzi do Ciebie facet i mówi Panie, mam lekarstwo dla Pana, pokrzywa, sok z brzozy, miód i czosnek. Dzisiaj jest promocja w zestawie za jedyne 799,-

Co byś mu powiedział? Ja bym powiedział Spieprzaj dziadu! pokrzywę se zerwie w rowie, sok spuszczę z brzozy na podwórku, czosnek wyhoduje w ogródku a słoik miodu kupie za trzy dychy. Mam 769.- w kieszeni! 

No właśnie, żeby coś sprzedać trzeba to opatentować. Zastanów się, czy ktoś może opatentować chrzan i czosnek? No nie, nie może! Więc co trzeba zrobić? Chrzan i czosnek wyhodować w laboratorium pod postacią tabletki i sprzedać! Oczywiście tabletka nie ma cię wyleczyć tylko podleczyć abyś za jakiś czas po nią wrócił. Lekarstwo na raka? Wiecie jaki to potężny rynek? Kto zabije kurę co znosi złote jaja? Cała filozofia!

Szczepionki, czy kiedyś były? No właśnie, nie były. Chorób było mniej bo organizmy były silniejsze. Nasze ciała to doskonałe maszyny posiadające tysiące układów obronnych! Jeżeli podajesz coś z zewnątrz to ciało aby wyregulować wszystkie poziomy przestaje produkować pewne rzeczy. Jak alkoholik chleje to mózg przestaje generować endorfiny. Dlatego alkoholik wraca po butle by nie "zwariować". Pacjent o osłabionym układzie odpornościowym jest wrażliwy na choroby już od dziecka i dlatego to pacjent idealny. Pamiętaj, opieraj się wyłącznie na logice.

Dla przykładu, zastanawiasz się dlaczego dzieci z tzw. patologicznych rodzin latają od rana do wieczora, kuso ubrane i osmarkane po pas a mimo to są zdrowe? A Twoje dziecko dmuchane i chuchane choruje? To proste, układ odpornościowy jest silny jeżeli jest trenowany, hartowany. Jeżeli nie ma takiej potrzeby to idzie na urlop a dzieciak choruje.

Jeszcze raz, nie jestem przeciwnikiem medycyny konwencjonalnej, ale biorę pod uwagę różne metody leczenia, a i serce i rozum, podpowiadają mi że to co w naturze jest bardziej sprawdzone.

Nic nie musisz. Ale proszę, zastanów się nad tym i podziel się refleksjami :-) Sylwester Bykowski (Aquarisu)

P.S. Bardzo polecam tę stronkę : Ukryte terapie

czwartek, 5 czerwca 2014

Dlaczego nie mam pieniędzy?

 

 

Stoi dziennikarz pod budką Lotto i robi wywiady.
Podjeżdża facet trabantem, dziennikarz przyskakuje i pyta:
- Co Pan zrobiłby z główną wygraną?
Facet myśli i mówi:
- No to większe mieszkanie i Matiza.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Matizem. Dziennikarz znów pyta:
- Co Pan zrobiłby z główną wygraną?
- No to jakiś dom i Mercedes.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Merolem 600 SL.
Dziennikarz ponawia pytanie.
- Taaak, no to spłaciłbym skarbówkę, potem ZUS.
- A reszta?
- A reszta niech kurwa czeka! :-P

Na początek kilka wyjaśnień. Po pierwsze nie jestem milionerem, nie zarabiam również 6-cio cyfrowej sumy rocznie. Jeżeli chcesz wiedzieć jak stać się bogatym (cokolwiek to dla Ciebie znaczy) w rok, nie dowiesz się tego tu i teraz. Jeżeli będzie mi dane stać się majętnym, na pewno podzielę się z wami tym doświadczeniem. Póki co chcę zwrócić uwagę na najczęściej popełniane błędy związane z pieniędzmi, błędy które oczywiście i ja popełniałem. Skupię się bardziej na tym jak nie wydawać pieniędzy niż na tym jak je zarabiać. 

 Druga kwestia, po co pisać o pieniądzach na takim blogu? Bo jeżeli nie mieszkasz w jaskini w górach Tybetu, jeżeli nie zamknąłeś się w lesie a główne danie w menu to kora z drzewa, to warto to poczytać. Czy Ci się podoba czy nie to jesteśmy związani z pieniędzmi na co dzień. Kiedyś, kiedy już nie piłem miałem bardzo mocny romans, przez dość długi czas bo prawie cztery lata! Na początku był to romans bardzo pikantny... Był to romans z kochanką o imieniu bieda ;) Na tamten czas powtarzałem zdanie  

Prawdziwa wielkość ducha polega na radości z tego co się ma a nie w trosce o to czego się pragnie. Piękne słowa, pomagały mi, tyle że nie byłem świadom faktu ze był to lek dla ego. Ja, jestem ponad świat materialny... Wyjaśnijmy sobie jedno, świat duchowy i materialny są równie ważne! Dusza i ciało, rozwój osobisty i materialny, są równie ważne i zdrowo jest zachować między nimi równowagę! Nie chodzi o to żeby wejść do wyścigu szczurów, tam nie ma mety! Chodzi o to by zapewnić sobie odrobinę wygody psychicznej...

Po pierwsze to ile zarobisz to jedno, to ile wydasz to drugie. Sam od momentu kiedy podjąłem pierwszą pracę bylem zasypany rachunkami. Rtv, meble, auto i wiele, wiele innych mniej lub bardziej potrzebnych sprzętów na raty. Póki mieszkałem z rodzicami, wypłata prawie w całości szła na raty! (na używki miałem z innych źródeł, nie koniecznie zgodnych z normami...) 

Kiedy piłem coraz więcej, miałem tylko mniej kasy. Kiedy przestałem pić, naleciałość robienia zakupów na raty mi nie minęła. Zarabiałem coraz lepiej, żona zaczęła pracować, a ciągle nie było kasy! No kurwa mać! Co jest! Zacząłem się zastanawiać. Przecież nie zarabiam tak mało, co jest że ciągle brakuje do końca miesiąca! Policzyłem ile zarabiamy, ile mamy opłat i jasnym stało się to że jest ich zbyt dużo! Zakupy na raty nie są złe, ale dość niebezpieczne! 

Bądźmy szczerzy, wszystkie media wokół piorą nam łby! Musisz to mieć, bądź trendy, bądź na czasie, twoje życie się zmieni, nie odczepią od ciebie wzroku, dla każdego coś. 20+, 30+, 85+ !!! Co to jest!? Do tego banki zajmują się sprzedażą, jak każdy handlowiec chcą sprzedać jak najwięcej, to logiczne! Im więcej sprzedanych kredytów tym większe zyski! 

 Świat nastawiony na konsumpcję plus łatwość w braniu pożyczek, dają wybuchową mieszankę. Ludzie bardzo biedni zapieprzają od rana do wieczora na chleb, ludzie powiedzmy z jakąś tam przyzwoitą wypłatą zasuwają od rana do wieczora na kredyty zaciągnięte na rzeczy których nie potrzebują. Nadajemy zbyt dużą wartość przedmiotom! Wiem bo sam tak robiłem i widzę że jest to dość normalne! 

 Samochód służy do jeżdżenia, telefon do dzwonienia (dzisiaj już nie tylko, sam jako bloger mam smartfona z potrzeby a nie mody, jednak jest to jeden z najbardziej podstawowych modeli, za jedną szóstą ceny najbardziej pożądanych modeli) Dom służy do mieszkania, ciuchy do noszenia itd. Dzisiaj ludzie z ironią mówią o ludziach którzy modlili się do kamieni lub symboli. Mochery idą :)  

Ok, ale dla wielu z nich logo na telefonie lub metka na koszulce wywołuje taką samą euforię jak krzyż na ścianie. Co z tego że być może zarabiasz coraz więcej skoro twoje "potrzeby" rosną. Wiem że trochę oceniam, ale sam tak kiedyś robiłem! Nie czuję się lepszy, chcę rzucić tylko trochę światła. Tak więc zakupy na raty nie są złe o ile są dobrze przemyślane! Po za tym można przecież odkładać. 

Większość z nas nie wyobraża sobie tego. Sam tak miałem do momentu kiedy uzbierałem na książkę. Brakuje nam konsekwencji w działaniu. Po za tym każdy wie że motywacja jest silniejsza kiedy coś trzeba, niż wtedy kiedy nie trzeba. Rachunek trzeba zapłacić więc i łatwiej na niego odłożyć. Tak naprawdę nic się nie zmienia, tylko podejście do tematu. 

Pamiętaj że jeżeli spłacałeś lub spłacasz kredyt, masz dość siły i kasy by odkładać pieniądze. Oczywiste jest że przyjemniej budować coś, patrzeć jak rośnie (np. w skarbonce) potem wydać na upragniony cel, niż co miesiąc płacić rachunki! Euforia po zakupach opada dość szybko, po kilku tygodniach lub miesiącach nowe jest już stare i nie widać tej różnicy jak kiedyś, raty zostają na długie miesiące, nie raz lata. Pozostaje wyłącznie frustracja że znowu nie ma. 

Jeżeli szarpiesz się z finansami to nie myśl skąd wziąć pieniądze, najpierw zastanów się gdzie można uciąć koszty. Możliwe że nie spłacisz wszystkiego szybciej ale wystarczy że nie weźmiesz kolejnych pożyczek. Sukcesywność wystarczy. Czas i tak upłynie a ty pewnego miesiąca zorientujesz się że masz więcej gotówki. Tnij raty, rachunki za telefon, (nie daj sobie wcisnąć pierwszej oferty od operatora, uwierz mi że jeżeli wstrzymasz się z decyzją do końca, dostaniesz o wiele lepszą ofertę) 

Zanim kupisz coś, zastanów się czy jest Ci to naprawdę potrzebne. Już kiedyś pisałem abyś przeszedł się na strych lub do piwnicy i odszukał te wspaniałe rzeczy które miały Ci tyle dać, najnowsze gadżety czy inne zbędniki o których fantazjowałeś Ale to będzie, znajomym opadną szczęki, rodzina będzie zachwycona. A dzisiaj co? 

Wala się wszystko w kurzu i nie wiadomo co z tm zrobić, no bo wyrzucić szkoda, niedawno to spłaciłem... Odraczaj zakupy, dostałeś dziś kase? Idziesz na zakupy? Rób to z głową. Nie znaczy to że masz unikać zakupów, że masz udawać że to ci nie potrzebne, takie zachowanie nie różni się od tonięcia w długach. Po prostu bądź świadomym konsumentem. 

Nie daj sobie wcisnąć że to czy tamto jest niezbędne. Sądzisz że wygrana na loterii uratowała by ci życie? Jeżeli byś wygrał a nie zmienił swojego nastawienia do finansów to za kilka lat był byś w tym samym lub jeszcze gorszym miejscu, do luksusu łatwiej się przyzwyczaić niż odzwyczaić... 

Przecież większość szczęśliwców wygrywających miliony po kilku latach nie ma ani złotówki z wygranej. Nie ważne ile masz, ważne co z tym robisz!

Kolejna sprawa to, co to znaczy się dorobić? Kupić dom i samochód? Większość z nas tak myśli tym czasem dom i samochód wyciągają pieniądze z portfela! (chyba że dom budujesz w celu sprzedaży, a auto będzie na siebie pracowało w firmie) 

Kwestia o której powinno się nauczać od szkoły podstawowej, czym są aktywa, a czym pasywa. Nie będę się tu rozpisywał, powiem w skrócie, aktywa dają ci pieniądze, pasywa zabierają. Książka którą wydałem to aktywa, być może zarobię na niej, jest to inwestycja, więc jest jakieś ryzyko ale jest próba i jest szansa. W zamian za nią kupiłbym dobry TV i zestaw kina domowego. Od zawsze mam słabość do sprzętów, ale i TV i kino domowe to pasywa. 

Nie dadzą mi pieniędzy, (no chyba że będę kasował domowników za oglądanie, ale to może się skończyć tym że zamieszkam w kartonie po tym sprzęcie :) Rtv i wszystkie gadżety starzeją się szybko wiec szybko przychodzi chęć na nowe. I tak w kółko. Zanim kupisz coś co nic Ci nie da, zastanów się co potrafisz, lub co lubisz by móc zarobić. 

Sam będę powoli zbierał elektronarzędzia by móc zarabiać. Jeżeli za sprzęty które brałem na raty, kupiłbym narzędzia, pracowały by one na siebie, a ja kupiłbym to co chciałem za gotówkę. Oczywiście nie żałuję niczego, dzięki temu co było zastanowiłem się nad sobą. Pamiętaj aktywa z twoją pomocą lub bez niej dadzą ci kasę, pasywa zawsze zabiorą. Kupuj aktywa!

Jak zapewne zauważyłeś większość problemów finansowych wiąże się z brakiem cierpliwości. Zakupy na raty są atrakcyjne dlatego że nie płacimy za nie gdy otrzymujemy towar. To iluzja! Rachunki i tak do Ciebie przyjdą! Pasywa są atrakcyjne bo kupujemy to co chcemy. 

Aktywa nie dadzą ci tego co chcesz od razu. Spróbuj, bo uwierz mi że jeżeli robisz coś dla siebie, to nawet zmęczenie jest przyjemne. Każda czynność która zbliża cię małymi krokami do celu jest jak medytacja. Proponuję abyś "obowiązkowo" odszukał książkę "Bogaty ojciec, biedny ojciec" Roberta Kiyosaki, książka ta wywróciła do góry dupą mój światopogląd finansów. Nie czekaj na Robin Hooda, weź życie we własne ręce.  Kiedy pytam kogoś jak wygląda sad owocowy na ogół słyszę, wielki sielski z drzewami opływającymi w soczystych owocach, skąpanymi w świetle słońca.  

Tak, ale każdy sad był kiedyś kilkoma badylami wystającymi z ziemi, psiarami które nie przypominały drzew owocowych z żadnej strony. Musiało upłynąć trochę czasu do zerwania pierwszych owoców. Stare nawyki są silne, nie przebudziłem się jednego dnia, trochę to trwało zanim nowe zasady weszły w krew, ucz się na błędach. 

Ustal cel, nie śpiesz się z wyborem. Cokolwiek będziesz chciał zrobić, a będzie to zgodne z twoim wnętrzem będzie dobrze. Skup się na tym co byś chciał robić, następnie jak to robić by zarobić. Pamiętaj najpierw słuchaj intuicji następnie umysłu. Kiedy ustalisz cel, nie skupiaj się celu a na działaniu. 

Bądź cierpliwy, jeżeli małymi krokami nieustannie będziesz szedł, w końcu dojdziesz. Jeżeli małą łyżką ale bez przerwy będziesz napełniać wiadro wodą w końcu je napełnisz, to logiczne! Pamiętaj że za dwa, pięć lub dziesięć lat, możesz być w tym samym miejscu, lub tam gdzie byś chciał być. Wszystko zależy od tego co teraz zrobisz. Więc jak, co teraz zrobisz???

A wy drodzy czytelnicy jakie macie doświadczenie?

Aquarius