środa, 2 sierpnia 2017

Ojciec Czas i jego żona Zmiana

Pixabay


Kilka tygodni temu byłem z córką w Bydgoszczy. Przejeżdżaliśmy niedaleko miejscowości w której urodziła się i wychowała moja mama więc trzeba było tam wpaść. Obejrzałem szkołę w której się uczyła w klasach 1-2 i później. Kościół w którym była ochrzczona, przyjęta, bierzmowana i wyszła za mąż za mojego przyszłego tatę.

Widziałem też dom w którym mała Jadzia biegała z obdartymi kolanami i staw na którym się bawili wszyscy zimą na ladzie a latem w kąpieli. 

Oczywiście minęło kilkadziesiąt lat! Wiele się zmieniło, dom zamieszkują nieznajomi ludzie, po stawie został zarośnięty dół a twarze kolegów i koleżanek z podwórka albo postarzały albo są już na nagrobkach...

Czy to smutne? I tak i nie. Na pewno daje do myślenia. A co wymyśliłem dowiecie się z dalszej części tego tekstu, zapraszam.

Nie będę się rozpisywał co czułem bo to nie istotne z resztą pewnie się domyślacie. Tu was nie zaskoczę ;-) Przed wszystkim uderzyła mnie zmiana jaka zawsze jest związana z czasem. 
Jak on ojciec czas jest mężem tak ona, zmiana jest jego żoną nie ustępującą go na krok, może jest współuzależniona... kto wie? ;-) 

Kochani, na to że czas i tak upłynie na mamy wpływu absolutnie żadnego. Na to że czas zawsze idzie w parze ze zmianą też nie mamy wpływu! Natomiast możemy wpływać na kierunek zmian. Nie twierdzę że z chirurgiczną dokładnością. Ale mniej więcej możemy kierunek określić.

Po pierwsze nie możemy zmian się bać! Nie możemy dlatego że one i tak nadejdą, chowanie głowy w piasek nie sprawi że one znikną! 
Moja córka kiedy miała dwa latka i bawiliśmy się w chowanego w pewnym momencie nie wiedziała gdzie się schować wiec zasłoniła swoje oczka i powiedziała "Nie ma mnie" :-D Boże, jakie to było słodkie, normalnie bym zeżarł :-) Ale czy to sprawiło że coś się zmieniło? No nie! 

Odwracanie głowy od zmiany nie sprawi że one nie nadejdą, zasłanianie oczu przed zmiana nie sprawi że będą one lepsze od starego!

Wręcz przeciwnie, jako świadomi obserwatorzy otaczającego nas świata jesteśmy modelarzami przyszłości. Jednak by nasze zmiany wyszły na dobre potrzebujemy znać przyszłość. Wszystko ma przyczynę i skutek. Bez świadomości przeszłości nasza przyszłość będzie losowa.

Po wycieczce poprosiłem mamę by pokazała mi zdjęcia z dzieciństwa i opowiedziała o nich. To jest żałosne że mam 34 lata i nie znam dobrze historii moich przodków, tych najbliższych! Dzisiaj chciałbym mieć możliwość pogadania z moim tatą, moją babcią czy dziadkiem których pamiętam ale byłem zbyt "postępowy" by prosić ich o radę, by pytać się ich jak wyglądał tamten świat... 

Niedawno mieliśmy rocznicę powstania Warszawskiego, też należało by znać historię nie po to by w niej tkwić! Po to by nie popełniać błędów naszych przodków i dotyczy to każdej narodowości! 

Przecież jak ja bym myślał codziennie o tym jak się zachowywałem pijąc to najpewniej bym zapił w ciągu miesiąca. Taka to była beznadzieja! Ale jeżeli bym zapomniał o tym jak się zachowywałem 
pijąc to zapiłbym pewnie w ciągu tygodnia... 

Nie ma nauki bez pamięci! Nie ma doświadczenia bez wspomnień!

Skrajności to najczęściej wybierane kierunki kłamstw. Nie dajcie sobie wmówić że kiedyś było we wszystkim lepiej a teraz to bieda z nędzą, ta dzisiejsza młodzież...
Ale kochani, nie dajcie sobie wmówić że wszystko co nowe jest lepsze! Słowa postęp i nowe mają pozytywne odbicie w naszych umysłach to oczywiste! Ale zawsze jest ryzyko że nowe buty nie będą tak dobre jak stare, podobnie jak postęp który jest zawsze przejściem w nieznane a dopiero czas pokaże czy były to dobre zmiany! Nie wpadajmy kochani w skrajności między starym a nowym. Otwierajmy się na nowe ale zawsze w oparciu o doświadczenie przeszłości.

Podczas tej "wycieczki" poruszył mnie zarośnięty staw nieopodal domu który zamieszkiwali teraz inni ludzie, obcy ludzie. Odniosłem to do siebie, do swojego domu który budowałem, do moich wysiłków i starań. Przecież kiedyś umrę. Dom odziedziczą dzieci, może go sprzedadzą i zamieszka tu ktoś zupełnie obcy! 

Tak kochani, nam się wydaje że żyjemy wiecznie bo jak mówił ks.Pawlukiewicz, "Nie pamiętamy naszego urodzenia i nie wiemy kiedy przyjdzie nasz czas"

Niestety albo stety ale Twoje ciało o które być może tak bardzo dbasz, ćwiczysz na siłowni, pielęgnujesz, liczysz kalorie itd. stanie się pokarmem dla robali! 

Tak, spójrz teraz proszę na twoje ramiona i pomyśl o tym że staną się one śmierdzącą padliną! Przepraszam że tak dosadnie ale tak będzie! Wymazaliśmy z naszej kultury śmierć, daliśmy jej efekty z Hollywood i tak żyjemy w ułudzie że nic się nie stanie. No nie, stanie się, to pewne. 

Teraz nasuwa się pytanie? Po co to wszystko, czy to ma sens? Czy warto brać w tym wszystkim udział skoro wszyscy skończymy jako padlina? Takie myślenie to druga skrajność a więc kolejne kłamstwo. 

Kiedy podejmujesz życiowe decyzje pamiętaj o tym że umrzesz, że być może kariera nie jest aż tak ważna! Praca po 12-14 godzin na dobę po to by spełniać marzenia? Być może ale czy warto? Czy naprawdę warto zamieniać swój wolny czas na pracę by kupić telefon który za maks 2 lata będzie stary, czy warto gnać 11,5 miesiąca w roku by mieć 2 tygodnie luksusowego nieróbstwa? 
Czy warto poświęcić rodzinę (bo ona płaci najwyższą cenę za marzenia) by mieć nowe auto? Nowe auta są super! Ale czy warto dawać dziecko do żłobka by je kupić? 

Z drugiej strony nie można nie robić nic bo to i tak wszystko psu w dupe! 
Można tak wytłumaczyć swoje lenistwo lub lęk przed zmianami i wyzwaniami! 
Życie to gra, śmiertelnie poważna gra! Ale epizody w niej zawarte nie są tak poważne, mniej świadomość upływu czasu, podejmuj decyzje tak jak byś zawsze pamiętał że czeka Cię śmierć. 

Nabieraj dystansu do życia, do marzeń, do ludzi i przed wszystkim do siebie! Byś mógł powiedzieć jak św.Paweł przed śmiercią: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem...

P.S. A jak ty oceniasz zmiany w sowim życiu i świecie który Cię otacza?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz