piątek, 5 stycznia 2018

Co to znaczy wsłuchać się w siebie?

Pixabay

Temat bardzo ważny bo powinien to robić każdy a niestety większość ludzi nie robi. Wśród trzeźwiejących alkoholików to dość normalna czynność bo jest to jeden z warunków zachowania abstynencji. Dzisiaj nie jest to dla mnie najmniejszy problem głównie dlatego że robię to już nawykowo ale dobrych kilka lat temu nie wiedziałem jak zacząć. Co to znaczy wsłuchać się w siebie? Czy to znaczy wziąć stetoskop i przyłożyć go do głowy? Kiedyś przyłożyłem to urządzenie po jedzeniu do brzucha i przeraziłem się co we mnie siedzi ... No ale nie o to chodzi, chociaż do stetoskopu wrócimy. Więc co? Zapraszam:

Wsłuchać się w siebie to nie tylko badanie własnych uczuć i emocji. Bardzo często mylimy tą czynność z słuchaniem siebie a jak ta jest dzisiaj nierozumiana to już nieporozumienie. Bardzo często słyszę u ludzi stwierdzenie że ktoś zrobił tak lub nie zrobił tak, bo tak czuje i już. Niestety ale ja najczęściej w takich sytuacjach to czuje pierdy... Bywa że własne też. 

Moje nie długie życie nauczyło mnie że nie można polegać wyłącznie na tym co się czuje. Pewnie, jak mnie szef w pracy gnoi i czuje skręt jelit przed wyjściem do niej to już psychosomatyka,  więc ciało krzyczy zmień robotę! Jeżeli czuje smutek, żal, bezsilność itd w związku z pijącym członkiem rodziny to również są to ważne sygnały których należy słuchać. Ale nie można polegać wyłącznie na własnych emocjach kiedy chcesz się rozwijać!

Rozwój zawsze, absolutnie zawsze oznacza wyjście ze strefy komfortu. Jak się chcesz czegoś uczyć to zawsze potrzebujesz coś poświęcić, czas, pieniądze, niekiedy zdrowie czy chociażby pychę (pycha uważa że wie wszystko a pokora uczyć się chce całe życie) Poświęcenie jest na ogół nie przyjemne więc jest wyjściem ze strefy komfortu. Przykład.

Jak przestałem pić to nie chodziłem z żoną na zabawy taneczne bo uważałem że taniec to rozrywka dla mas, to nie dla mnie nie czuje tego... Wiecie jaka była prawda? Czuć to było tylko mój smród w majdach, bałem się tańczyć bez promili bo moje ego bało się oceny! 

Kiedy przestałem pić po jakimś czasie "nie lubiłem" jeździć samochodem bo uważałem że motoryzacja nie jest dla mnie. Prawdą było to że bałem się jeździć autem i nic więcej! Podobnie jak z tańcem, poproszenie żony na salę było dla mnie ogromnym wyjściem ze strefy komfortu tak jak przymuszenie się do jeżdżenia autem.

Takich wyjść ze strefy komfortu miałem setki, od zmiany pracy po powiedzenie komuś czegoś co chciałem od dawna powiedzieć. Od zmiany światopoglądu po powrót do Boga przez kościół katolicki. Oczywiście są sytuacje że boję się zmian ale staram się już nazywać je po imieniu nie szukając wymówek że to on, że to przez niego albo że tak czuję...

Wróćmy do tematu, wsłuchanie się w siebie nie znaczy tylko słuchanie własnych uczuć i emocji bo te mogą Cię zwieść. Masz żonę a zauroczysz się w koleżance w pracy? Nie słuchaj tego co czujesz bo za chwilę Ci przejdzie a konsekwencje pociągną skutki na całe życie, Twoje i Twoich dzieci! 
Masz kilka pomysłów które mogą się udać i możesz nieźle zarobić z małym ryzykiem? Masz możliwość awansu czy podjęcia dobrej pracy? Uczucia mogą Ci podpowiadać że sukces jest zły ale prawdą może być fakt że boisz się porażki! 
Nie możemy polegać wyłącznie na tym co czujemy.

W wsłuchaniu się w siebie należy przed wszystkim używać umysłu do krytycznej analizy. Tu znowu jak słyszymy krytyczna analiza to na myśl może przyjść hejt i mowa nienawiści. Poważnie, masakra jakaś z tym przewartościowaniem słów. Hejt to zbesztać kogoś bez argumentów w obronie własnej pychy lub dla skrzywionej przyjemności. Krytykować to poddawać analizie w celu szukania błędów. 

Kochani, poważnie, wszystko, absolutnie wszystko a zwłaszcza własne postępowanie poddawajcie krytycznej analizie! Po co i dlaczego tak zrobiłem to ważniejsze pytania niż po co on tak robi?
Żyjemy w czasach gdzie jesteśmy manipulowani na każdym kroku. Producenci wciskają nam że bez tego czy tamtego nie jesteśmy kompletni. Jeżeli czegoś pragniesz to zanalizuj to pragnienie, czy naprawdę tego potrzebujesz, co Ci to da. Skąd jest to pragnienie i dokąd Cię zaprowadzi, czy miałeś już podobną sytuację w przeszłości i jak ona się zakończyła. 

Media nie są wiele lepsze. Przerażające jest to że możesz mi powiedzieć jaką oglądasz stacje telewizyjną a ja powiem Ci w 95% jaką partię polityczną popierasz. Dziennikarz zawsze powinien przedstawiać prawdę a ta jest jedna. Nie mam telewizji już od paru lat w domu ale kiedy jestem u kogoś i oglądam wiadomości to uszy więdną a ja zastanawiam się czy te stacje mówią o tym samym państwie. Oczywiście sytuacja dotyczy tych pro i anty rządowych mediów. Jak łatwo sprawdzić czy jestem ofiarą manipulacji czy naprawdę mam takie zdanie? Otóż ofiara manipulacji trzyma się czegoś a nie potrafi tego uargumentować w żaden sposób a jej odpowiedzi to albo nie zręczna cisza, albo tak bo tak / nie bo nie, albo spieprzaj dziadu.

Wszystko kochani co nam ktoś chce dać, czy to przedmiot czy informację, czy ideologię. Wszystko oglądajmy dookoła by upewnić się co to jest naprawdę. Oczywiście pewne rzeczy wychodzą po czasie ale jeżeli będę badał siebie to dowiem się dość prędko. 

Nie ma analizowania siebie bez narzędzi. Naszym duchowym stetoskopem jest nasze sumienie. Oczywiście i ono uległo zniekształceniu. Sumienie to nie wewnętrzny krytyk. Kiedy piłem i byłem przy samym dnie to krytyk mówił mi, Ty łajzo, ty nic nie warta świnio, jesteś dno, jesteś skończony, zdechniesz w rowie a Twoja żona ułoży sobie życie. 
Sumienie natomiast mówiło, Fakt, jesteś w czarnej dupie ale jest wyjście, idź na terapię chłopie, walcz o ukochaną! 
Jest różnica? Jest, prawda?

Krytyk to hejter, to głos naszych niekiedy rodziców, nauczycieli czy idoli. Sumienie to głos Siły Wyższej cokolwiek o niej myślisz. Wewnętrzny krytyk zawsze podcina skrzydła, sumienie mówi zawsze jak je naprawić. Dlaczego więc częściej słuchamy krytyka a nie sumienia? Bo krytyk Cię zgnoi ale nie każe nic zmieniać a sumienie powie Ci prawdę ale też poderwie Cię do zmian a każda zmiana to wyjście ze strefy komfortu bo już na wejściu należy przyznać że było się w błędzie. 

Oczywiście można żyć w przekonaniu że 2+2=5 (niektórzy tak liczą wypłatę ;-) ) Ale czy to coś zmieni, czy to spowoduje że będzie Ci w życiu lepiej? 

Krytyk potrafi Cię zbluzgać w hałasie, sumienie potrzebuje ciszy a my bardzo jej unikamy, tv, radio, internet. Jak nie to to sprzątasz mieszkanie lub gadasz chociaż o pogodzie. Nie znosimy ciszy bo w niej dowiadujemy się prawdy o sobie. 

Wsłuchanie się w siebie a więc krytyczna analiza wszystkiego z sobą na czele jest bardzo ważna bo jeżeli cokolwiek chcemy zmienić to siebie. Wiem że brzmi to jak banał z memów na demotach ale tak jest! 
Nie ma rozwoju bez nauki (nie koniecznie akademickiej) nie ma nauki bez analizy, nie ma analizy bez wyjścia ze strefy komfortu.

Na koniec ważna rzecz, potrzebujemy lustra, opozycji wśród ludzi. Normalne że każdy z nas dobiera znajomych według systemu wartości jakim żyje ale nie można mieć tylko takich znajomych. Potrzebujemy ludzi z różnych środowisk bo w pewnym momencie stworzymy sobie laboratorium w którym wszystko będzie sielanką ale kiedy wyjdziemy na zewnątrz a wyjdziemy na pewno okaże się że świat nie jest do końca taki jak nam się wydawało. Kontakt z różnymi ludźmi nie wepchnie nas w skrajność. Po za tym wśród ludzi docieramy się, jesteśmy zdolni do ugody, poświęceń czy większej empatii. 

Proszę Cię teraz byś w ciągu najbliższych dni posiedział w ciszy, jadąc do pracy, idąc spacerem czy siedząc w domu. Nie włączaj niczego co by cię rozpraszało, odłóż telefon i nie udawaj że coś musisz natychmiast zrobić bo najpewniej nie musisz. Pobądź tak z godzinę i posłuchaj sumienia. Krytyk będzie kłamał więc będzie Ci mówił ale jesteś beznadziejny, nic nie robisz, czas leci. Niekiedy powie ale jesteś zajebisty, tak dobrze medytujesz, jesteś najlepszy! Sumienie jest mniej hałaśliwe, mniej narzucające się, jest bardziej ciche ale jak powie... to będziesz wiedział że to ono. Jak mawiał mój idol Prawda Cię wyzwoli (ale najpierw wkurzy) 

Dobrego dnia kochani, SB

4 komentarze:

  1. Bardzo dobrze napisane! Najważniejsze to wiedzieć czego się chce, a czego się nie chce i umieć wyrażać własne zdanie - wtedy o wiele łatwiej żyć w zgodzie z samym sobą oraz z osobami, które nas otaczają, bo niczego w sobie nie tłumimy, co przekłada się na jakość naszego samopoczucia. Szkoda, że w dzisiejszych czasach większość z nas żyje zbyt szybko by mieć czas na rozmowę z samym sobą. A to takie ważne... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy szybko bo chcemy być bardzo szczęśliwi. Ciągle gonimy za tym co ma nas uczynić szczęśliwymi, tym czasem jest na odwrót. Tylko ja mogę siebie uczynić szczęśliwym, ja i moja relacja z Siłą Wyższą. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  2. Dlaczego bales się jezdzic samochodem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodów było kilka. Raz że prawie nie jeździłem kiedy piłem, miałem ojca zawodowego kierowcę więc nigdy nie dorównywalem i jeszcze kilka innych rzeczy.

      Usuń